Cześć wszystkim,
Mój kot ma 10 miesięcy, ma bardzo łagodne usposobienie i uwielbia się bawić – do tej pory nie było z nim żadnych problemów! Został wykastrowany 2 miesiące temu, mimo że to typowy kotek niewychodzący.
ALE od 10 dni to jest po prostu jakiś koszmar. Staje przed drzwiami wejściowymi, drapie w futryny i miauczy bez przerwy, głównie w nocy (od kilku dni zdarza mu się to też czasem w ciągu dnia…).
Co mnie najbardziej dziwi, to fakt, że w zeszły weekend byliśmy u moich rodziców i tam był grzeczny jak aniołek… Ale jak tylko wrócił do mieszkania, wszystko zaczęło się od nowa.
Kupiliśmy już dyfuzor z olejkami (miał go uspokoić), ale nic to nie daje. Wypuszczanie go na zewnątrz nie wchodzi w grę, bo mieszkamy w dużym mieście. Jeśli ktoś może mi coś doradzić albo jakoś mnie nakierować...
Z góry dziękuję za wasze odpowiedzi..