U każdego kota wygląda to inaczej – jednym zajmuje to kilka godzin, innym nawet dwa dni, więc na razie nie ma się co martwić. To normalne, organizm musi po prostu dojść do siebie i wszystko z siebie wyrzucić. Jeśli chodzi o astmę, sama miałam kotkę astmatyczkę i przy atakach regularnie robiłam jej inhalacje z Pérubore. To są takie duże tabletki, które rozpuszcza się w bardzo gorącej wodzie. Musisz więc zagotować wodę (tyle, co w miseczce) i wrzucić tam tabletkę, ale wcześniej włóż kicię do transportera i zamknij drzwiczki. Postaw ją w łazience albo toalecie – najlepiej w małym, zamkniętym pomieszczeniu, żeby inhalacja lepiej zadziałała. Miskę z wrzątkiem postaw przed kratką, ale nie za blisko, żeby kotka nie mogła jej dosięgnąć ani się nie oparzyła, a na transporter i miskę zarzuć duży ręcznik kąpielowy, żeby efekt był jak najsilniejszy. Zostaw ją tak na 10-15 minut, nie dłużej, żeby nie wysuszyć jej śluzówek. Powtarzaj to rano i wieczorem, aż poczuje się lepiej. Odradzam inhalatory elektryczne – sama w taki zainwestowałam, ale nie działają zbyt dobrze i są zupełnie niepraktyczne przy kocie. Poza tym, sama jestem astmatyczką i zawsze mam pod ręką Ventolin. To cudowny lek i kiedy moja kotka czuła, że ciężko jej się oddycha, sama przychodziła do mnie po „psiknięcie” do noska – to ją od razu uspokajało. Musiałby Ci go jednak przepisać weterynarz albo lekarz, o co może nie być łatwo, a szczerze mówiąc, to właśnie on najlepiej pomagał mojej kici, tak samo jak i mnie. Koty, tak jak ludzie, mogą być alergikami – na pyłki, zanieczyszczenia czy cokolwiek innego. Znałam kota, który był uczulony na lakier do włosów swojej właścicielki. Jeśli masz więcej pytań, śmiało pisz.
Dzięki za te wyjaśnienia. Dziś rano Shiro ma już trochę więcej energii. Sam pije, zjadł odrobinkę, wciąż porusza się powoli i trochę reaguje, gdy się go zaczepia. Zdarza mu się jeszcze na chwilę „zawiesić” wzrok w próżni, no i wciąż nie spał. Jeśli chodzi o astmę, to dostaje już inhalacje i zaraz zacznie brać ludzki lek rozszerzający oskrzela w tabletkach. Mój weterynarz bierze już jednak pod uwagę Ventolin. Dzięki za odpowiedzi.
Zależy od kota – jednemu wystarczy kilka godzin, u innego potrwa to nawet dwa dni, więc na razie nie masz się czym martwić. To normalne, kot musi po prostu wszystko z siebie wydalić.
Jeśli chodzi o astmę, sama miałam chorą kotkę i podczas ataków regularnie robiłam jej inhalacje (używałam tabletek Perubore – ich substancje czynne to m.in. tymol oraz olejki: rozmarynowy, lawendowy i tymiankowy). To duże tabletki, które rozpuszcza się w bardzo gorącej wodzie. Musisz zagotować tyle wody, ile mieści się w misce, wrzucić tabletkę, ale wcześniej zamknąć kicię w transporterze. Najlepiej ustawić go w łazience albo toalecie – w małym, zamkniętym pomieszczeniu inhalacja zadziała najlepiej. Postaw miskę z wrzątkiem przed kratką, ale nie za blisko, żeby kotka jej nie dosięgnęła i się nie oparzyła. Następnie przykryj transporter razem z miską dużym ręcznikiem kąpielowym, żeby para nie uciekała. Zostaw ją tak na 10–15 minut, ale nie dłużej, żeby nie wysuszyć jej śluzówek. Powtarzaj to rano i wieczorem, aż poczuje się lepiej.
Odradzam za to inhalator elektryczny. Sama w taki zainwestowałam, ale nie sprawdzał się najlepiej i przy kocie jest to zupełnie niepraktyczne.
Poza tym, ponieważ sama jestem astmatyczką, zawsze mam pod ręką Ventolin. To cudowny lek. Moja kotka, kiedy czuła, że ciężko jej się oddycha, sama przychodziła i prosiła o „psiknięcie” do noska, co od razu ją uspokajało. Musiałbyś jednak poprosić o receptę swojego weterynarza albo lekarza, co może nie być łatwe, a jednak szczerze mówiąc, to właśnie on przynosił mojej kici największą ulgę, zupełnie jak mi.
Koty, podobnie jak ludzie, mogą być alergikami – mogą reagować na pyłki, smog czy cokolwiek innego. Znałam kiedyś kota, który był uczulony na lakier do włosów swojej właścicielki.
Dobry wieczór. On jest jeszcze trochę oszołomiony po narkozie, zupełnie jak my, kiedy wybudzamy się po operacji. Może potrzebować całej nocy, żeby w pełni dojść do siebie. Będzie spał, a jeśli spróbuje wstać i chodzić, jego równowaga może być zachwiana. Proszę podawać mu wodę i nie martwić się, jeśli nie będzie chciał jeść. Jutro rano powinien już czuć się tak jak zwykle.
Dziękuję za tę uspokajającą odpowiedź. Na pewno trochę za bardzo się martwię, po prostu weterynarz mógł mnie uprzedzić i powiedzieć nieco więcej o tym, jak zwierzak może się zachowywać po narkozie. Oszczędziłoby mi to mnóstwo stresu. Zostanę przy nim.
Dobry wieczór. On jest jeszcze po prostu oszołomiony po narkozie – zupełnie jak my, kiedy budzimy się po operacji. Może potrzebować całej nocy, żeby w pełni dojść do siebie. Będzie teraz głównie spał, a jeśli spróbuje wstać i pochodzić, może mu się jeszcze plątać nogi i może tracić równowagę. Daj mu pić i nie przejmuj się, jeśli nie będzie chciał jeść. Jutro rano wszystko powinno już wrócić do normy.