Rana, która się nie goi i stale powiększa

M
Méli-milou Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Cześć wszystkim,

Moja kotka ma ranę, która w ogóle nie chce się goić i robi się coraz większa.

Weterynarz próbował ją zszyć (9 marca), ale bez sukcesu, rana znowu się otworzyła.

Potem założył zszywki... i to samo.

W tej chwili mówi mi, żebym kontynuowała robienie opatrunków, ale rana się rozprzestrzenia.

Wspomina o przeszczepie, o biopsji, żeby drążyć temat dalej...

Moja kicia ma 14 lat, to sfinks, taka kochana staruszka!

Zastanawiam się, czy to nie jakaś odleżyna albo owrzodzenie...

Moja sąsiadka jest pielęgniarką i pomaga mi przy zmianie opatrunków.

Czy ktoś z Was kojarzy tego typu rany?

Macie może jakieś sugestie, które mogłyby mi pomóc?

Rozważam zmianę weterynarza i poproszenie o badanie krwi...

Czytałam też sporo artykułów o leczeniu miodem...

Jestem zrozpaczona... a ona mimo wszystko nie wygląda, jakby cierpiała.

Wrzucam zdjęcie tej paskudnej rany.

Przepraszam osoby wrażliwe.

Czekam na Wasze odpowiedzi.

Rana, która się nie goi i stale powiększa

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

28 odpowiedzi
Sortuj według:
  • Pokaż poprzednie komentarze
  • C
    Cartésienne Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Cześć, to nawet nie wygląda na ranę. Natomiast nie rozumiem tej kwestii z przeszczepem? To znaczy, że trzeba będzie usunąć całą tę opuchniętą część i co wszczepić w to miejsce? Wasze historie są strasznie trudne, dwa miesiące w kołnierzu... to musiało być dla Was bardzo ciężkie patrzeć na kota w kołnierzu, wiem dobrze, że one tego nienawidzą. Z kolei tutaj, pod łapką, chyba nie potrzeba kołnierza. O ile na boku był on konieczny, o tyle pod łapką – nie wiem, czy ona jest w stanie się tam lizać, czy może coś źle doczytałam.
    Przetłumaczony francuski
    M
    Manuche26 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dzień dobry,

    Nie wiem, czy moja historia w czymś Państwu pomoże, ale mój 15-letni kot miał niedawno podobną ranę. Tyle że u niego znajdowała się ona na boku i była znacznie mniejsza (2,5 x 1,5 cm). To była rana, która tak samo nie chciała się goić, powoli się powiększała i wyglądała na taką napuchniętą. Z kolei, podobnie jak u Państwa, nie wydawało się, żeby go to bolało, choć koty potrafią twardo znosić ból, więc nigdy nie można mieć co do tego pewności.

    Podczas badania weterynarz nie potrafił dokładnie powiedzieć, co to jest, poza tym, że według niego na pewno nie był to nowotwór. W tej kwestii był zupełnie spokojny. Zaznaczę, że mam pełne zaufanie do mojego weterynarza.

    Zastosował laser, żeby przyspieszyć gojenie, ale żeby to było naprawdę skuteczne (i to też bez gwarancji), potrzebnych byłoby kilka sesji. Mój kot jednak nienawidzi wizyt u weterynarza przez jedno przykre zdarzenie z przeszłości i musi być usypiany za każdym razem, gdy tam idzie, więc takie rozwiązanie było niemożliwe do zrealizowania.

    Zamiast tego weterynarz przepisał mi maść z miodem do smarowania, a ja założyłam kotu kołnierz. Po tym zmiana nie była już taka „żywa”, ale nie można też powiedzieć, żeby się wygoiła. Z czasem zaczęło to przypominać taką dużą kulę, coś w rodzaju zlepu sierści i niby-strupa. W końcu, po 2 miesiącach noszenia kołnierza, kotu udało się to wszystko rozdrapać i zabawa zaczęła się od nowa – znów ta sama rana. Kiedy powtórzyło się to parę razy, weterynarz w końcu go zoperował, żeby usunąć zmianę raz na zawsze. Mój kot ma 15 lat, więc strasznie się bałam, ale nie miałam już wyboru – sytuacja nie była dobra dla kota, który musiał non stop nosić kołnierz, nie wspominając o ryzyku pogorszenia stanu czy infekcji.

    Początkowo weterynarz chciał zrobić badanie histopatologiczne, żeby dowiedzieć się, co to dokładnie było, ale po operacji uznał, że nie jest to konieczne. Najpierw wspominał o bliznowcu, a ostatecznie stwierdził, że to ziarniniak powstały według niego przez wylizywanie rany.

    Krótko mówiąc, w naszym przypadku nie było to nic groźnego, choć gdy tylko kot był bez kołnierza, rana znów robiła się brzydka, bo tak jak u Państwa, w ogóle się nie goiła, a nawet się rozszerzała.

    Moja historia dotyczy tylko mojego własnego doświadczenia, więc oczywiście trzeba brać na to poprawkę.

    Poza tym rana mojego kota była na boku, więc łatwo było ją wyciąć, natomiast w Państwa przypadku, na łapie i przy tym rozmiarze, wydaje się to niemożliwe bez przeszczepu.

    Tak czy inaczej, zgodnie z tym, co już Państwu radzono, dobrze byłoby zasięgnąć drugiej opinii u innego lekarza i sprawdzić, czy biopsja nie jest konieczna.

    W każdym razie życzę dużo siły i przesyłam głaskanko dla kici!

    Przetłumaczony francuski
    M
    Méli-milou Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Wielkość, a zwłaszcza ten wygląd (który kojarzy mi się z guzem, oby to nie było to). Lepiej, żeby weterynarz przestał już przy tym grzebać, dopóki nie dowie się, co to dokładnie jest!

    Guz?!... właśnie tego się najbardziej boję 😖 Myślisz, że tak to wygląda?!...

    Przetłumaczony francuski
    M
    Méli-milou Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Nie chcę Cię straszyć, ale myślę, że zmiana weterynarza, tak jak piszesz, albo przynajmniej zasięgnięcie drugiej opinii wydaje mi się dobrą decyzją, którą warto podjąć w trybie pilnym. Twoja kotka na pewno cierpi, nawet jeśli tego po sobie nie pokazuje. Czy ma gorączkę?

    Tak, wybiorę się do drugiego weterynarza

    Nie, nie ma gorączki

    Przetłumaczony francuski
    Docline
    Docline Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Wielkość, a przede wszystkim sam wygląd (który kojarzy mi się z guzem, mam nadzieję, że się mylę).

    Lepiej, żeby weterynarz przestał tam grzebać, dopóki nie będzie wiedział, co to dokładnie jest!

    Przetłumaczony francuski
    Blue_Cat
    Blue_cat Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dobry wieczór,

    Wydaje mi się, że wizyta u innego weterynarza jest po prostu niezbędna. Miód na pewno mu nie zaszkodzi, ale rozległość tej rany naprawdę wymaga kolejnej opinii lekarskiej.

    Przetłumaczony francuski
    Yuna La Ficelle
    Yuna la ficelle Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Nie chcę Cię straszyć, ale myślę, że zmiana weterynarza, o której wspominasz, albo przynajmniej zasięgnięcie drugiej opinii to bardzo dobra decyzja i to w trybie pilnym. Twoja kotka na pewno cierpi, nawet jeśli nie daje tego po sobie poznać. Czy ma gorączkę?
    Przetłumaczony francuski
    Docline
    Docline Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Jasne, miód (dobrej jakości) to naprawdę skuteczny sposób.

    (Wczoraj zabrałam moją sunię do weterynarza. To twarda zawodniczka, bardzo odporna na ból, a kulała odkąd wyskoczyła z bagażnika. Sama ją wcześniej badałam, ale nie mogłam znaleźć przyczyny – okazało się, że to ropień pod przednią łapą. No i wet przepisał 10 dni antybiotyku, a ja go pytam: „A miód?”. Odpowiedział: „Tak, ma pani rację, zamiast tego można by tam zaaplikować miód”).

    Mimo to, jeśli chodzi o twojego kota, to najpilniejszą sprawą wydaje mi się ustalenie, co to właściwie za rana.

    Przetłumaczony francuski
  • 28 komentarzy na temat 28

  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post