Dobry wieczór kochani,
Przepraszam, że co dwa dni zawracam Wam głowę moimi pytaniami (podobno nie ma głupich pytań :)).
Zauważyłam, że od około 2 dni Seal miałczy, ale ma taki „złamany”, zachrypnięty głos. Czy to po prostu chrypka, trochę jak u nas tuż po przebudzeniu, kiedy musimy odchrząknąć, czy może to objaw jakiejś choroby? Ten dźwięk jest taki jakby przygaszony, jakby Seal nie mógł normalnie zamiauczeć.
Zastanawiam się, czy to nie ma związku z tym, że zostawiam uchylone okno w toalecie, żeby pozbyć się zapachów z kuwety (może go przewiało?). On nie daje się za bardzo dotykać ani oglądać, a zresztą i tak sama nie potrafiłabym postawić diagnozy lol, ale czy powinnam się niepokoić? Wiedząc, że koty nigdy nie pokazują, że cierpią, trochę się martwię. Dzisiaj byłam całe popołudnie w domu, wyszłam tylko na jakieś 30 minut, a po moim powrocie ani razu nie wyszedł z sypialni. Co prawda zaglądałam do niego na pieszczoty i był wtedy radosny (mruczanki, turlanie się itp.), ale nie ruszył się z pokoju aż do północy, kiedy to poszedł do kuwety. W międzyczasie przyniosłam mu jedzenie, które oczywiście od razu spałaszował. Chciałabym wiedzieć, czy powinnam przyspieszyć wizytę u weterynarza (a już planowałam ją odwołać, żeby nie zaprzepaścić postępów, jakie udało nam się wypracować), ale chyba nie mam wyjścia i muszę go zabrać do specjalisty.
Czy ktoś z Was miał już kota, któremu tak siadł głos? ^^
Jeszcze raz przepraszam za te wszystkie pytania. Człowiek uczy się każdego dnia 😝