Mój pies szczeka przy stole, pomocy!
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Radzę ci przede wszystkim się nie poddawać! Nie dawaj mu też jedzenia w innym pokoju, bo inaczej nadal będzie wymuszał szczekaniem. Powiedz mu "nie" raz, potem drugi, a za trzecim razem złap go za skórę na karku (tak robią ich matki, żeby przywołać je do porządku) i odprowadź na legowisko do pozycji uległej. Twój pies pewnie na początku będzie się stawiał, ale pod żadnym pozorem nie odpuszczaj. Psiakowi nie dzieje się żadna krzywda, a w końcu się wyciszy. Na czas waszych posiłków zostawiaj go na miejscu, żebyście mogli zjeść w spokoju. Oczywiście to nie zadziała z dnia na dzień.
Pozdrawiam
Zgadzam się z Mouss.
Swoją drogą, to prawda, że bardzo ciężko oduczyć psa takiego nawyku – jeśli choć raz mu się udało coś ugrać, to będzie liczył na to, że uda się kolejny raz...
Powodzenia!
dark, czy Twój pies jest agresywny tak na co dzień? 😧
Wiesz, ja też mam różne źródła... Etologów, weterynarzy behawiorystów, behawiorystów, trenerów psów... Na początku byłam święcie przekonana, że hierarchia człowiek-pies istnieje i jest niezbędna. Od prawie trzech lat próbuję ją znaleźć i po prostu nie daję rady. Za każdym razem, kiedy wchodzi się w szczegóły, to się to nie sprawdza... A byłoby przecież o wiele prościej, gdyby było inaczej!
Właśnie w tym tkwi problem i w pewnym sensie to nie Twoja wina. Problem polega na tym, że tego typu szkolenia oparte na teorii dominacji wciąż istnieją i mnóstwo (zbyt wielu) trenerów oraz behawiorystów nadal będzie doradzać ludziom na podstawie tej teorii. A dopóki takie rady będą powielane, psy będą na tym cierpieć.
Przepraszam, że trochę zboczę z głównego tematu, ale chciałabym przedstawić swój punkt widzenia w kwestii dyskusji o „dominacji”. Jak niektórzy z Was pewnie wiedzą, mam 3-miesięcznego szczeniaka Jack Russell Terriera. To mój pierwszy pies, więc uczę się każdego dnia i czytam tyle, ile się da, ale zauważyłam, że istnieją dwa zupełnie sprzeczne podejścia, przez co totalnie się w tym wszystkim gubię! Z jednej strony mamy szkolenie w 100% pozytywne, a z drugiej „dominowanie” psa, żeby zrozumiał swoje miejsce w rodzinie. Sama skłaniam się ku metodom pozytywnym, ale mam wrażenie, że mają one swoje luki.
Podam przykład: wczoraj wieczorem, z zupełnie nieznanego mi powodu, Jack zaczął na mnie warczeć, potem szczekać, uwiesił się na moich spodniach tak mocno, że je rozdarł, a na koniec ugryzł mnie w łydkę do krwi. Próbowałam zastygnąć w bezruchu, ignorować go, przekierować uwagę na zabawkę, ale nic nie działało i skończyło się raną na nodze. W końcu podniosłam głos i odizolowałam go w garażu, dopóki się nie uspokoił.
Więc moje pytanie do zwolenników metod pozytywnych brzmi: co robić w takich sytuacjach? Czy mam pozwolić mu gryźć się do krwi i nagrodzić go dopiero, gdy przestanie? No nie sądzę! A gdyby to spotkało moją 3-letnią siostrzenicę, też powinnam na to pozwolić? Staram się jak mogę stosować pozytywne metody, ale nie brałam psa po to, żeby dawać się gryźć pod pretekstem, że on chce zwrócić na siebie uwagę, pobawić się czy cokolwiek innego! Nie zaakceptowałabym agresywnego zachowania u człowieka, więc dlaczego miałabym je akceptować u psa?
Pewnie przegapiłam jakieś sygnały, może chciał mi coś zakomunikować, nie wiem, ale nie uważam, żeby to usprawiedliwiało gryzienie mnie do krwi bez żadnej reakcji!
Czy ktoś mógłby mi to jakoś rozjaśnić?
luridia, nie przejmuj się, wiemy, że chcesz tylko pomóc i możliwe, że masz rację, ale po prostu mamy inne zdanie 😌
Uważnie obejrzę ten filmik, dzięki ;) Piszę po prostu to, czego mnie nauczono, bo chcę pomóc. O tych rzeczach czytałem w wielu różnych książkach, a także słyszałem o nich i rozmawiałem z wieloma weterynarzami. Więc gdy ma się kilka źródeł, można zazwyczaj uznać, że ma się jakieś podstawy, ale jedno jest pewne – w nauce nic nigdy nie jest pewne na sto procent, a ja osobiście bardzo chcę się uczyć :) Obejrzę więc wasz filmik z wielkim zainteresowaniem, ale teraz uciekam spać ^^ dobrego wieczoru wszystkim!
Jeśli studiujesz weterynarię, to na pewno wiesz, że trzeba stale aktualizować swoją wiedzę z zakresu etologii... Zobacz, jakie konferencje mają dzisiaj weterynarze: https://merial-fr.adobeconnect.com/_a880721604/p4v5le03vqf/?launcher=false&fcsContent=true&pbMode=normal
Mam słabe połączenie, więc nie mogę teraz ponownie obejrzeć tego wideo. Z tego, co pamiętam, jest tam mowa o pojęciu stada i poruszana jest kwestia hierarchii. Zdaje się, że to wykład przygotowany właśnie dla przyszłych weterynarzy.
W etologii czyta się, że nie istnieje hierarchia między dwoma różnymi gatunkami. Więc jeśli nie traktujemy psa jak człowieka albo nie wyobrażamy sobie, że człowiek jest psem, to hierarchia międzygatunkowa po prostu nie istnieje. To pojęcie, którego nigdzie nie można znaleźć – szukałem i trafiłem tylko na jedną wzmiankę, ale była ona tak wąska, że relacja człowiek-pies zupełnie się w niej nie mieściła. Poza tym ta praca była dość stara i nikt później do niej nie wracał... na rzecz innych badań. Istnieje kilka modeli pasujących do relacji człowiek-pies; na razie nie ma co do nich pewności, ale naukowcy zaobserwowali na przykład zjawisko przywództwa (leadershipu) międzygatunkowego.
Czym innym jest antropomorfizacja, a czym innym sprawdzanie, jak pies zachowuje się naprawdę... Robienie z psa karykatury człowieka nie działa, tak samo jak robienie z niego karykatury opartej na fantazjach o wilku. Pies to po prostu pies i właśnie taki jest wspaniały.
Jeśli ten pies szczeka (moim zdaniem oczywiście, bo nie mogę mieć pewności, czy tak jest na 100%), to dlatego, że wcześniej już dostawał jedzenie podczas posiłków i chce, żeby to trwało dalej. Szczeka, bo widzi, że to działa, a do tego zwraca na siebie uwagę. To absolutnie nie jest tak, że czuje się ważniejszy czy próbuje dominować w stadzie.
@Gwash95. Żeby zostać behawiorystą, trzeba najpierw skończyć studia weterynaryjne. To 6 lat nauki, potem rok stażu i 4 lata specjalizacji. Chcę zostać behawiorystą i bardzo mocno się tym interesuję. Mam za sobą staże u behawiorystów, a zwykły weterynarz też ma przecież podstawowe zajęcia z zachowania zwierząt. Każdy lekarz weterynarii powinien umieć doradzić opiekunom. Ale dziękuję za ten agresywny i protekcjonalny ton. Co do tego, co myślisz o mojej wiedzy – cóż, trudno, ale pomogła ona już wielu osobom.
@Clara360: Bardzo miło mi to czytać :) Odpowiedziałem na post o problemie ze szczekaniem psa podczas posiłku właściciela – to specyficzna sytuacja. Nie każdy pies reaguje tak samo. Ta pani, o której wspominasz, pewnie znalazła swój sposób (i pewnie dla niej najlepszy), żeby wyznaczyć psu granice. Każdy ma te granice gdzie indziej. Jedna osoba akceptuje psa w łóżku pod kołdrą, inna tylko w kuchni. Wychowanie psa to bardzo osobista sprawa, zależna od tego, co właściciel jest w stanie zaakceptować. Autorka tamtego posta ma problem, bo pies zachowuje się poza granicami jej akceptacji, co stawia ją w kłopotliwej sytuacji, zwłaszcza teraz, gdy planuje wyjazd. Staram się jej pomóc na miarę mojej skromnej wiedzy. Nie ma co generalizować, każdy przypadek jest inny. Można trzymać się pewnych podstaw, ale nie wszystkie są zawsze potrzebne :) Tak to widzę. Zależy mi przede wszystkim na tym, żeby pies i jego opiekun żyli w harmonii, bez dominacji jednej strony nad drugą. Ta pani z Twojej opowieści świetnie radziła sobie z psami według własnych zasad i brawo dla niej. Ja ze swoimi robię tak samo. Ale każdy może mieć na ten temat inne zdanie ;)
- Darmowe bonusy dla nowych graczy w kasynach online
- Jak darmowe spiny pomagają graczom odkrywać nowe kasyna