Cześć,
Od dwóch miesięcy mam 4-miesięcznego biszona (bichon frisé). Od jakiegoś czasu, kiedy wychodzę z nim na spacer (spacerujemy 6 razy dziennie po 20 minut), pies łapie mnie za nogę i zaczyna bardzo mocno gryźć. Przy tym warczy, a raz nawet pokazał mi zęby. Nie wiem już, jak na to reagować... Na początku zatrzymywałem się i kazałem mu siadać, ale on od razu wracał do gryzienia. Szukałem informacji w internecie i niektórzy radzili, żeby go ignorować – tak też zrobiłem, ale to też nie zadziałało, on dalej robi swoje. Nie potrafię zrozumieć, co mu jest. Mam wrażenie, że coś go drażni, ale nie wiem co.
Pewnego dnia, gdy nie przestawał gryźć mnie w łydkę, wziąłem go na ręce, żeby wrócić do domu i przerwać spacer, ale było jeszcze gorzej, bo zaczął mnie gryźć w palce – ugryzł tak mocno, że polała się krew. Chociaż ma dopiero 4 miesiące, jego ząbki są bardzo ostre...
Czasami najpierw zaczyna skakać mi na nogi, a gdy tylko się zatrzymam, siada przede mną i patrzy na mnie, jakby na coś czekał. Jednak gdy tylko ruszam dalej, znowu mocno mnie gryzie.
Zdarza się też, że kiedy on chce iść w jedną stronę, a ja w inną, ciągnie za smycz, a gdy widzi, że nie ustępuję, idzie kawałek i znowu zaczyna mnie gryźć.
Nie mam pojęcia, o co mu chodzi. Na spacerach daję mu węszyć, nie szarpię smyczą, żeby go przywołać do porządku. A mimo to bywają dni, kiedy wszystko jest w jak najlepszym porządku.
Mam nadzieję, że będziecie w stanie mi coś doradzić.
Dzięki! :)