Wita nas ze swoją zabawką – dlaczego to robi?
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
No tak wiegehts, przemoc niczego nie rozwiązuje, wręcz przeciwnie – często tylko pogarsza sprawę ;-) trzeba być stanowczym, ale nie agresywnym ;
Floriane
Nic dodać, nic ująć 😁
Dzięki wszystkim za odpowiedzi!
Czytam uważnie i biorę sobie do serca wasze uwagi.
Tak, ona ma swój charakterek i kiedy już się cieszymy, że zrobiliśmy jakiś postęp, ona znowu wycina nam numer w stylu „Kahali” haha
Dla przykładu: od jakiegoś czasu spacery były idealne, zabawy z innymi nieznajomymi psami, żadnych ostrych spięć... naprawdę super! No iiii... na wyjeździe pod namiot, gdzie spotkała samca jacka (na smyczy) i miksa beaucerona (luzem), pokazała się z jak najgorszej strony...
W skrócie: spotkanie z jackiem zaczęło się niefortunnie, bo ona była puszczona luzem, on na smyczy, właścicielka spięta, wokół mnóstwo ludzi... Widziałam z daleka, co się święci, ale nie zdążyłam tego uniknąć.
Potem ten miks beaucerona biegający zupełnie wolno po kempingu – przy pierwszym długim „zapoznawczym niuchu” wszystko było w porządku... ale wrócił wieczorem i wtedy moja sunia na niego naskoczyła (on też nie był zbyt wyluzowany: ogon sztywno, uszy postawione... itd.).
Doszło do tego, że ludzie wzięli ją za „agresywnego psa” (strasznie mnie to irytuje! czy dla nich świat jest tylko czarno-biały?). A przecież... to tylko takie pokazówki i pozorowane walki -_- trzeba przestać zabraniać psom się komunikować...
No nic, czeka nas jeszcze trochę pracy!
Ma tyle zalet poza tą jedną wadą, ale ludzie oczywiście widzą tylko to.

O, ty też masz problemy z socjalizacją?... Witaj w klubie! Ale spokojnie, to się wypracuje z czasem i przy odpowiednich okazjach...
Berger nie przepada za nikim (ani za ludźmi, ani za innymi psami), ale wczoraj wpuściłam do domu fachowca. Zazwyczaj od razu zaczyna szczekać i szarżuje na „intruza”, uderzając go z impetem nosem prosto w krocze. Tym razem jednak ogarnęłam sprawę: żadnego szczekania, żadnego szturchania... Od razu przyniosła facetowi swoją zabawkę. Pełna klasa! To czysta przyjemność móc zapanować nad psem bez żadnej przemocy, krzyków czy karcenia... Znam ludzi, którzy strasznie się z tym męczą i jedyne, co mają w głowie, to agresywne reagowanie wobec psiaka albo wrzeszczenie na niego, żeby wymusić takie posłuszeństwo...
Także cieszmy się, kiedy nasz pupil przynosi zabawkę, nawet obcym, haha!
Cześć, to zachowanie jest całkowicie normalne – to po prostu takie typowe „psie zachowanie”. Spróbuj postawić się na jej miejscu: wyobraź sobie cały dzień spędzony w samotności, bez możliwości kontaktu z kimkolwiek. Kiedy ktoś, kogo kochasz, wraca do domu po kilku godzinach, masz ochotę go przywitać, a może nawet trochę „pogadać”. Gdy wracasz, ona po prostu promienieje z radości na Twój widok. Przynoszenie zabawki to zaproszenie do wspólnej zabawy – sunia proponuje Ci to, czego nie mogła robić, kiedy na Ciebie czekała. Merdanie całym tyłem też odzwierciedla jej wielkie szczęście, a nie żadną chęć dominacji. Kiedy tak się zachowuje, możesz poczekać, aż emocje opadną – stój spokojnie i nie głaszcz jej od razu. W momencie, gdy usiądzie lub zacznie grzecznie czekać na pieszczoty, możesz odpowiedzieć na jej prośbę, witając się z nią i bawiąc. Z czasem nauczy się podchodzić do Ciebie i spokojnie siadać po Twoim powrocie.
Floriane
Zabawka to taki wspólny język między nami a nimi.
Czasem moja spanielka, kiedy sobie tak miło obie „rozmawiamy”, idzie po piłkę i kładzie mi ją na kolanach. Jest przy tym zupełnie spokojna, wcale nie ma ochoty na zabawę ani nic z tych rzeczy – po prostu są takie momenty, kiedy to oznacza po prostu „kocham cię”.
Ach, uspokoiłeś mnie!
To prawda, że przy byle drobiazgu od razu stajemy na baczność, haha
Trzeba też dodać, że jesteśmy bardzo czujni. To sunia z mocnym charakterkiem, jeśli chodzi o inne psy, a wielu naszych znajomych ma psiaki... nasz cel pozostaje niezmienny: chcemy jej uświadomić, że to my jesteśmy liderami i że nie musi wszystkich ustawiać po kątach bez naszej zgody, a jednocześnie nie chcemy jej przy tym zbytnio tłamsić... Matko, ale to kocioł!
To tłumaczy, dlaczego jak tylko jakaś błaha kwestia zaczyna nas męczyć, to (za bardzo) się na niej fiksujemy.
Poza tym życie jest piękne!
Lizuzy od Kahali dla Was wszystkich
Dzięki za odpowiedzi!
Nie spinam się, chociaż może tak to zabrzmiało.
Po prostu jestem ciekawa i razem z moim partnerem pomyśleliśmy sobie: „ej, faktycznie ona robi to cały czas, to zabawne, ale właściwie dlaczego?”.
Domyślałam się oczywiście, że w ten sposób rozładowuje ekscytację, ale chciałam poznać wasz punkt widzenia, heh.
Wiem, że jestem upierdliwa!