Mój szczeniak boi się wychodzić na dwór
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Dzięki jeszcze raz za wszystkie wasze odpowiedzi! Zapisuję sobie tę stronę, żeby mieć pod ręką wszystkie wasze rady.
Spacery idą nam coraz lepiej, a wczoraj wieczorem spotkał mnóstwo różnych psiaków i wszystko poszło świetnie! Cały czas mocno pracujemy nad socjalizacją, ale jestem już naprawdę spokojniejszy :)
Trzymajcie się!
Moim zdaniem:
Zawsze zabierałem moje szczeniaki autem w takie miejsca na łonie natury, gdzie jest mnóstwo innych psów do wspólnej zabawy.
To idealne miejsce, żeby *się wybiegać *socjalizować *budować zaufanie na linii pies-właściciel: trzeba maksymalnie wykorzystać naturalny instynkt podążania, by bawić się w śledzenie, zmieniać tempo, kierunki itp. – oczywiście wszystko bez smyczy.
Warto wyrobić sobie nawyk radosnego chwalenia tego podążania i nagradzania pozycji „do nogi”, gdy pies sam naturalnie ją przyjmuje (owczarki australijskie robią to instynktownie).
Dopiero gdy więź między psem a właścicielem powstanie dzięki takiemu ufnemu podążaniu, można liczyć na dobrą reakcję na hasła „do mnie”, „idź” czy „czekaj”. Potem przyjdzie czas na „idź do pieska”, „zostań” i tak dalej. Zobaczycie, australijczyki to genialne psy, które dopytują wzrokiem właściciela o instrukcje i w pełni ufają jego osądowi, gdy tylko nawiążecie więź.
Fajna ta grupa na Facebooku, to super pomysł na socjalizację, bo zazwyczaj w takich grupach siedzą ludzie bardziej zaangażowani, więc jest mniejsze ryzyko, że coś pójdzie nie tak.
(Na przykład ja na razie nie wybrałabym się na spacer dla szczeniaków ze swoją, bo ma teraz fazę marudzenia i respektuje tylko starsze psy).
No i wąwóz Aveyron jest genialny, żeby się pokąpać z psem w lecie. Znałam kiedyś taką super miejscówkę osłoniętą drzewami, nieco w głębi lądu (zresztą ten region jest bardzo górzysty), gdzie nie było zbyt wielu ludzi. Macie tam naprawdę mnóstwo opcji na spacery w okolicy!
Wielkie dzięki wszystkim za odpowiedzi, od razu mi raźniej ;)
Znalazłem grupę na Facebooku i mam już umówionych kilka spotkań, żeby mój szczeniak mógł poznać inne przyjazne psiaki! Dzisiejszy wieczorny spacer też poszedł już lepiej niż ostatnie, to brzmi obiecująco.
Jeszcze raz dziękuję i miłego wieczoru :)
O kurczę, Aveyron z psem to ekstra sprawa! Mieszkałem tam, zanim miałem moją sunię, i trochę tęsknię za tamtymi stronami – na pewno świetnie byśmy się tam bawili.
Nie martw się, to normalne. Staraj się, żeby spacer kojarzył się pozytywnie i bądź cierpliwy.
Moja sunia też na początku nie była zbyt entuzjastycznie nastawiona do wychodzenia. Rozluźniała się dopiero, gdy zaczynaliśmy wracać do domu, i też sporo się nad tym zastanawiałem. A teraz? Teraz to ona rano bębni w drzwi, żebyśmy już, już wychodzili!
Spróbuj spędzać trochę więcej czasu w tych samych miejscach (mam na myśli to, żeby nie pędzić tylko przed siebie), żeby psiak miał czas wszystko obwąchać i poznać zapachy. Zobaczysz, odblokuje się szybciej, niż myślisz (chyba że to jakiś wyjątkowo oporny stresusek).
Ja też nie mieszkam w samym centrum, chociaż przed domem przebiega dość ruchliwa droga, ale mieszkając w Aveyron, zabrałabym go gdzieś na łono natury, żeby zobaczyć, jak zareaguje! Tyle że przy codziennym załatwianiu potrzeb i tych pierwszych wspólnych wyjściach nie bardzo mamy inny wybór 😌
Dzięki za odpowiedzi, to mnie trochę uspokoiło i potwierdziło moje przypuszczenia, więc na razie wstrzymam się z podejmowaniem decyzji!
Dzień dobry!
Nie potrafię Ci za bardzo doradzić w kwestii spacerów po mieście, poza tym, żeby wprowadzać je stopniowo i starać się wybierać na początku spokojniejsze ulice.
Co do trenerki – wygląda na to, że świetnie ją rozgryzłeś/aś 😆
To zupełnie normalne, że szczeniak jest strachliwy, kiedy zostaje nagle wrzucony w nieznane, głośne otoczenie... Dopiero jeśli takie zachowanie będzie się utrzymywać przez kilka tygodni albo jeśli psiak będzie bał się również w domu, warto będzie rozważyć pomoc behawiorysty.
Dzięki wielkie za wasze odpowiedzi! Poczekam jeszcze tydzień lub dwa i jeśli nie zobaczę żadnej poprawy, to myślę, że pomoc behawiorysty będzie niezbędna.
Zastanawiam się jednak, co w tej sytuacji będzie lepsze: czy trzymać szczeniaka jak najdłużej w jego strefie komfortu i czekać, aż poczuje się tam pewnie, zanim pójdziemy o krok dalej? Czy może lepiej byłoby od razu pokazywać mu jak najwięcej rzeczy, nawet jeśli na początku widać, że się boi?
Chodzi mi na przykład o zabieranie go autem do rodziny w weekendy.
Zapomniałem o tym wspomnieć, ale daję mu smaczka za każdym razem, gdy spotka kogoś obcego, kto go pogłaszcze, a także po powrocie ze spaceru.
Strasznie na mnie skacze też w trakcie samego spaceru.
9 komentarzy na temat 9