Szczeniak 3-miesięczny zbuntowany / agresywny
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Szczerze myślę, że bez względu na trenera, w przypadku szczeniaka owczarka australijskiego to i tak zawsze będzie przeciwskuteczne
A może by tak zaprosić behawiorystę do domu na obserwację? Nie tyle ze względu na samego psa, co po to, żeby ocenił waszą relację z nim (i oczywiście w drugą stronę)
Aussie kochają swoich ludzi nad życie i chcą im się tylko przypodobać, o ile tylko człowiek potrafi zdobyć ich zaufanie,
i jeśli opiekunowie szanują ich podstawowe potrzeby (poza jedzeniem, piciem i spaniem) =
nr 1 = ZABAWA z psimi kumplami; owczarek australijski to straszny wrażliwiec i pieszczoch, nic nie będzie szło dobrze, jeśli nie dostanie swojej codziennej dawki czasu spędzonego z psami, które lubi.
(Przez co najmniej 18 miesięcy będziecie musieli tak kombinować, żeby codziennie miał zapewnioną dawkę psiej przyjaźni i wspólnych zabaw)
nr 2 = ZABAWA ze swoimi ludźmi, z nowo poznanymi osobami, z kotem, z kimkolwiek – byle nie samemu
Gdy ten warunek zostanie spełniony, od owczarka australijskiego można wyegzekwować wszystko. To najbardziej karny i chętny do współpracy pies, jakiego można spotkać
Sorki za błędy, piszę z iPhone'a i autokorekta tutaj nie działa.
Cześć,
To zupełnie normalne, że pies buntuje się w tym wieku. To po prostu znak, że ma swój charakterek. Nie zliczę, ile razy między 2. a 4. miesiącem mój pies na mnie szczekał, warczał i kłapał zębami. Ja w takich sytuacjach po prostu ignoruję takie zachowanie i konsekwentnie dążę do tego, co chciałam osiągnąć (oczywiście przy zachowaniu sensownych wymagań).
Jeśli psiak za bardzo się nakręca, izolacja dobrze działa, ale pies musi najpierw zrozumieć zależność, że izolacja = konkretne, oczekiwane zachowanie. Pamiętaj, że izolacja to nie kara, którą stosuje się za nieposłuszeństwo. Służy ona jedynie odcięciu psa od wszystkiego, co go niepotrzebnie ekscytuje.
PS:
Przyciskanie psa do ziemi i trzymanie go siłą na niewiele się zda... Ten gest, który wielu kopiuje, myśląc, że naśladuje psie zachowanie, nie sprawdza się w wykonaniu człowieka. Kiedy robią to psy, czują one rozluźnienie napiętego mięśnia na szyi, czego my nie jesteśmy w stanie wyczuć. Ten gest nie służy zdominowaniu psa, ale ma mu pomóc wrócić do stanu odprężenia.
„Podczas jednej z takich sytuacji albo gdy miałem jedzenie przy nogach, miałem szczypać psa, jeśli się do niego zbliżał”
-> „Teraz warczy na mnie nawet wtedy, gdy podchodzę, kiedy je swoją kość”
Skoro skojarzył sobie wartościowe jedzenie ze szczypaniem, to nic dziwnego, że teraz ci nie ufa. Daj mu do zrozumienia, że nie jesteś dla niego zagrożeniem.
Kość i inne smakołyki to też przywileje.
Pozwalasz mu jeść w spokoju, po prostu przechodzisz obok, a on warczy? Wtedy rzucasz stanowcze „słucham?!”. Jeśli przestanie, mówisz „lepiej” i on je dalej. Jeśli nie, zabierasz kość.
Koniec przywileju. Jeśli się stawia i próbuje cię kłapnąć zębami, używasz niskiego, groźnego głosu: „Słucham?! Warczysz? Na mnie warczysz?!”. Wyprostowana postawa, zabierasz kość i odchodzisz. Ignorujesz go totalnie (nie przez godzinę, ale przez chwilę – taki czas na „focha”, aż emocje opadną i wróci spokój).
Miałam kiedyś taką pyskatą sunię. Nie była agresywna, po prostu strasznie „pyskowała”. Najlepszy sposób, żeby ją uciszyć? Całkowite ignorowanie. Przeszło jej po kilku dniach (choć była już dorosła, wzięłam ją ze schroniska, jak miała 2 lata).
Potem standardowo – jak szczeniak już się uspokoi, wracasz do niego: chcesz się pobawić? Chcesz kość? Może mizianko? I budujecie więź przez wspólne, fajne chwile.
Znowu warczy? Znowu zgrywa twardziela? Ponownie robisz oburzoną minę, używasz niskiego głosu i dajesz mu reprymendę niezadowolonym tonem (nie chodzi o to, żeby na niego wrzeszczeć, ale żeby jasno dać do zrozumienia, że ci się to nie podoba).
I odchodzisz, zostawiasz go samego. Niech sobie pyszczy, niech strzela fochy – jego sprawa. W końcu się uspokoi. I wtedy znów do niego podchodzisz...
Jak już zacznie kumać o co chodzi (znów czeka na pozwolenie wejścia na kanapę, nie reaguje, jak przechodzisz obok, gdy gryzie kość), nagradzaj go radosnym głosem, miłym słowem, głaskaniem czy przytulaskami 🙂
„No widzisz, ty głuptasie, jak jesteś grzeczny, to wszystko jest super” – i cieszycie się sobą, bawicie się i spędzacie miło czas.
Powinien szybko zrozumieć, co mu się bardziej opłaca. Grzeczny piesek? Mizianie, zabawa, przytulanie na kanapie, kość. Szczeniak-terrorysta? Brak kanapy, brak kości, zero uwagi.
Oczywiście to proces, który wymaga czasu. Nie można odpuścić po dwóch dniach i stwierdzić, że to nie działa, albo uznać sprawę za załatwioną, bo pies może spróbować cię „przetestować” ponownie za pięć dni.
Trzeba być konsekwentnym. Musi wiedzieć, że nie ulegasz i że mały cwaniaczek nic nie ugra pyskowaniem i rządzeniem, za to grzeczny chłopak dostaje wszystko 🙃
No i oczywiście nie zapominaj o spożytkowaniu jego energii... Spacerki, nowe miejsca, kumple-psy, którzy też nauczą go dobrych manier, zabawy i odkrywanie świata – to obowiązkowe punkty programu dla małego rozrabiaki.
Głowa do góry, jest jeszcze bardzo młody, na pewno dacie radę wyprowadzić go na prostą, bez dwóch zdań!