Cześć wszystkim,
Chciałabym opisać Wam naszą sytuację. Jango, który wczoraj skończył 4 miesiące, w ogóle nie szczeka w domu (no, chyba że na włączony odkurzacz :P).
Za to na spacerach to zupełnie inna bajka. Szczeka na inne psy, jak tylko jakiegoś spotka. Na dzieci też, na wózki inwalidzkie i torby na kółkach. Kiedyś szczekał też na rowery i biegaczy, ale po wielu spotkaniach przestał; teraz tylko zatrzymuje się, żeby popatrzeć jak mijają, i ma wielką ochotę za nimi pobiec, ale już na nich nie szczeka.
Niestety w przypadku psów i dzieci nic się nie zmieniło. Nie dość, że szczeka bardzo głośno, to jeszcze ciągnie na smyczy, żeby do nich dopaść, i uspokaja się dopiero, gdy znikną mu z oczu. Przez to rodzice i właściciele innych psów schodzą nam z drogi, więc Jango nie ma okazji ich poznać... Zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci, bo psy spotyka w wielu innych sytuacjach.
Chodzimy do psiego przedszkola raz w tygodniu (w sierpniu było zamknięte) i staramy się raz lub dwa razy w tygodniu brać udział w zorganizowanych spacerach z psami z okolicy, żeby mógł się pobawić z innymi bez smyczy. Tam też dużo szczeka na inne psiaki, ale się z nimi bawi (no i czasem dostaje nauczkę od starszych, którzy nie mają ochoty na zabawy z takim maluchem ^^).
Zwracam się więc do Was z prośbą o rady, jak sprawić, żeby szczekał trochę mniej. Myślę, że z czasem to zachowanie mu przejdzie, ale po prostu tego nie rozumiem – kiedy szczeka na psy i dzieci, nie ma podkulonego ogona, nie wydaje mi się, żeby się bał, raczej jakby chciał „zgrywać twardziela”, zaimponować innym... Sama nie wiem, dlatego piszę do Was z prośbą o wyjaśnienie i ewentualne wskazówki :)
Przepraszam za ten elaborat i z góry dziękuję za odpowiedzi!