Cześć wszystkim!
Zastanawiam się nad jedną rzeczą i mam nadzieję, że moje pytanie nie wyda się głupie, a ktoś z Was znajdzie chwilę, żeby mi pomóc...
Dwa dni temu (dokładnie 23 stycznia) adoptowałem psa rasy Shiba. Hodowczyni uprzedzała mnie, że przez pierwsze dni może być nieco zdezorientowany i zachowywać się dziwnie, ale nie spodziewałem się, że będzie to aż tak „spektakularne”.
Rory całe dnie spędza osowiały w swoim legowisku. W ogóle się z niego nie rusza. Je bardzo, bardzo mało i pije tylko wtedy, gdy postawię go bezpośrednio przed miskami. Bawi się swoimi zabawkami bez entuzjazmu i nie da się go w żaden sposób wywabić z posłania. Nie reaguje ani na smaczki, ani na jedzenie w ogóle, ani na zaproszenia do zabawy...
Staram się zachować spokój, bo na spacerach jego zachowanie zmienia się diametralnie. Ożywia się, staje się ciekawy świata, pieszczoch, reaguje na przywołanie, podchodzi do innych psów i ludzi itd... ale po powrocie do środka – znów to samo, smutek i leżenie w koszyku.
Raz jeszcze podkreślę, że hodowczyni i moja znajoma weterynarz zapewniały mnie, że to normalne, ale nie potrafię przestać się martwić. Czy jest coś, co mogę zrobić, żeby pomóc mu poczuć się lepiej w domu?
Z góry dzięki za przeczytanie i wszelkie wskazówki. :)
