Zgłoszenie wpłynęło przed południem. Osoba alarmująca informowała, że z zaparkowanego auta dochodzi głośne szczekanie psa.
Po około 15 minutach na miejsce dotarli funkcjonariusze i zastali zwierzę zamknięte w pojeździe.
Stan psa budził niepokój
Po chwili okazało się, że sytuacja jest znacznie poważniejsza, niż wynikało z pierwotnego zgłoszenia. Pies był apatyczny i nie reagował ani na pukanie w szybę, ani na światło latarki.
Jego ciało trzęsło się z zimna, a szyby od środka były zaparowane i pokryte szronem – wyraźny znak, że zwierzę od dłuższego czasu przebywało w skrajnie niskiej temperaturze.
Ze względu na realne zagrożenie dla życia psa, funkcjonariusze podjęli decyzję o wybiciu jednej z szyb. Zwierzę natychmiast wydobyto z auta i przeniesiono do radiowozu straży miejskiej, gdzie mogło się ogrzać.

Bezpieczny, ale sprawa ma dalszy ciąg
Po krótkim czasie rudego kundelka, który zaczął odzyskiwać siły i poruszać się coraz żwawiej, przejął Ekopatrol straży miejskiej. Pies trafił następnie do Schroniska na Paluchu, gdzie zapewniono mu dalszą opiekę.
Straż miejska po raz kolejny apeluje, by nie pozostawiać zwierząt w samochodach podczas mrozów. Długotrwałe przebywanie w zimnym aucie może prowadzić do groźnego wychłodzenia, a nawet śmierci.
Policja prowadzi czynności mające na celu ustalenie, kto odpowiada za pozostawienie psa w zamkniętym samochodzie.