To, co wydarzyło się później, pokazało, jak wiele może znaczyć determinacja jednej osoby.
Funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie o psie leżącym przy drodze na terenie gminy
Niskie temperatury sprawiły, że nie zwlekali z interwencją. Po dotarciu na miejsce zauważyli, że czworonóg nie ma widocznych obrażeń, jednak jego stan budził poważny niepokój – był osłabiony, wystraszony i reagował panicznie na próby zbliżenia się.
– Pies nie dawał się złapać, dlatego dla bezpieczeństwa zwierzęcia i kierowców policjanci czasowo zablokowali drogę. Nie mając smyczy, użyli rzutki ratunkowej, by móc go zabezpieczyć – przekazała podkomisarz Sylwia Serafin z KPP w Lubinie.
Na miejsce wezwano weterynarza, jednak czas oczekiwania wynosił nawet kilka godzin. Problemem okazał się także transport – pies kategorycznie odmawiał wejścia do radiowozu. W obliczu mrozu i silnego wiatru sytuacja stawała się coraz bardziej niebezpieczna.

Wtedy jedna z policjantek podjęła trudną decyzję
Zamiast zmuszać zwierzę do wejścia do samochodu, ruszyła z nim pieszo do najbliższej miejscowości, oddalonej o około dwa kilometry. W międzyczasie skontaktowała się z koleżanką z komendy, która miała wolne i zgodziła się tymczasowo przyjąć psa do swojego domu, zapewniając mu ciepło i opiekę do przyjazdu lekarza.
Dzięki tej reakcji zwierzę bezpiecznie doczekało pomocy weterynaryjnej. W panujących warunkach pies, pozostawiony bez wsparcia, mógł nie przetrwać nocy albo paść ofiarą wypadku drogowego.
Ta interwencja pokazuje, jak ważna jest szybka reakcja i współpraca – także wtedy, gdy pomocy potrzebuje zwierzę, a nie człowiek.