Mieszkanka Stockport (Wielka Brytania), Ellie Morton, przeżyła niemałe zaskoczenie, gdy po pozostawieniu drzwiczek dla kota otwartych na całą noc, odkryła w swoim domu dziwne ślady.
Młoda kobieta była poza domem przez kilka dni, przebywając u rodziców. Poprosiła ojca, by przyszedł nakarmić jej pupila. Gdy tylko mężczyzna dotarł na miejsce, wysłał jej zdjęcia i filmy, które ukazywały co najmniej niepokojący widok: duże, błotniste ślady stóp rozciągały się w kilku pomieszczeniach domu.
Ślady, widoczne w kuchni i salonie, były wyjątkowo szerokie, mniej więcej wielkości dłoni jej ojca.
Intruz, który budzi wątpliwości
„Na początku myślał, że to mógł być lis lub borsuk” – wyjaśniła Ellie Morton w rozmowie z Newsweekiem. „Ja z kolei już od kilku tygodni narzekałam, że słyszę, jak drzwiczki dla kota otwierają się i zamykają, mimo że mój pupil był ze mną. Miałam więc już wrażenie, że ktoś wchodzi do domu. To tylko utwierdziło nas w naszych podejrzeniach”.
Wielka Brytania jest domem dla licznej populacji lisów. Badanie opublikowane w 2018 roku przez Natural England i Mammal Society szacowało ich liczbę na około 357 000 osobników. Mimo to, wtargnięcia lisów do wnętrza domów pozostają niezwykle rzadkie.
Prawdziwa zagadka
W poszukiwaniu odpowiedzi, Ellie Morton udostępniła zdjęcia na TikToku, za pośrednictwem swojego konta @_ells444. Zamiast jednak rozwiać tajemnicę, reakcje internautów tylko podsyciły debatę.
Dla niektórych nie ma wątpliwości, że te ślady są ludzkie. Inni natomiast uważają, że to niemożliwe i że muszą należeć do zwierzęcia. Zagadka zafascynowała setki tysięcy osób: wideo przekroczyło 700 000 wyświetleń.
Do dziś Ellie Morton nadal nie zidentyfikowała autora tych śladów. „Szczerze, nadal nie wiem” – przyznaje. „Wielu uważa, że to ludzkie kroki, ale ani mój ojciec, ani ja nie wiemy, jak to możliwe, zwłaszcza że pojawiły się po tym, jak wyszłam do pracy”. Na ten moment zagadka pozostała nierozwiązana.