To miał być dzień, jak każdy inny. Leśniczy Tadeusz Sarat z nadleśnictwa w Dąbrowie Tarnowskiej wybrał się na służbowy obchód po terenie swojego leśnictwa w Słupcu pod Szczucinem. W pewnym momencie, jego wzrok przykuło poruszenie pod drzewem. Okazało się, że przy pniu drzewa, zaplątany w długi łańcuch leży pies, który żyje już resztkami sił.
Ratunek w ostatniej chwili
Pies był odwodniony i skrajnie wycieńczony. Nie miał siły się podnieść, a co dopiero mówić o wyplątaniu się z łańcucha. Leśniczy postanowił zawiadomić odpowiednie służby, które natychmiast przyjechały na miejsce.
Straż leśna rozpoczęła akcję ratunkową. Psu podano wodę i uwolniono z uwięzi. Jednocześnie zawiadomiono policję i urząd gminy. Psa przewieziono do weterynarza, gdzie uzyskał fachową pomoc.
Nie wiadomo, czy pies został celowo porzucony czy uciekł z gospodarstwa zrywając fragment łańcucha, który następnie w lesie zaplątał się w gałęzie i uniemożliwił psu poruszanie. Nie wiadomo też, jak długi czas pies spędził zaplątany, ale na pewno wiemy, że gdyby nie patrol Pana Tadeusza, pies mógłby nie przeżyć kolejnej doby.
Takie porzucenie psa w lesie jest karalne, zatem policja poszukuje dotychczasowego właściciela psa, by wyjaśnić okoliczności zajścia. Wszystkie osoby, które rozpoznają psiaka na zdjęciach lub mają informacje na temat jego właściciela są proszone o kontakt z policja lub nadleśnictwem.