Wiejski przystanek, droga do nikąd a przy nie przystanej autobusowy, na którym bardzo rzadko ktoś czeka na autobus. To właśnie tu właściciel postanowił pozbyć się balastu w postaci psiaka. Zamiast towarzyszem życia i przyjacielem okazał się przeszkoda, której trzeba było się pozbyć.
Dramatyczne porzucenie
Porzucona na przystanku suczka nie rozumiała, co się wydarzyło. Cierpliwie czekała. Dzień za dniem. W końcu wykopała sobie w rogu przystankowej wiaty dołek, by móc wygodniej spać i nadal czekała.
Pozwalała sobie tylko na krótkie wypady w okolicę, by znaleźć coś do zjedzenia. Na dłuższe wyprawy nie miała przestrzeni, bo przecież jej ukochana rodzina może wrócić w każdej chwili.
To nic, że psa oblazły kleszcze, to nic, że nie było nic do jedzenia i picia. Pies wiernie czekał. Mało brakowało, a nie doczekałby się żadnej pomocy.
Ratunek z Fundacji
Na szczęście ktoś powiadomił Fundacje Kundelek o śpiącym na przystanku psie. Kiedy zabrano go z wiaty, pies był już wychudzony i ospały. Z jego ciała wyciągnięto 28 kleszczy.
Brzoza, bo takie imię dostała suczka, musi przejść jeszcze długą drogę, zanim będzie gotowa na nowego człowieka. Potrzebuje wsparcia medycznego i dużo czasu, by móc ponownie zaufać ludziom. Takim, dla których wyjazd na urlop nie będzie powodem, by pozbyć się członka rodziny.