Pies na przystanku

Pies na przystanku 

© Fundacja Kundelek / Facebook.com

Porzucony na wiejskim przystanku kundelek wiernie czeka. Nie wie, że nikt już po niego nie wróci

Przez Sabina Stodolak

Ta historia naprawdę wyciska łzy. Sezon urlopowy jeszcze na dobre się nie zaczął, a psy już sa porzucane. Ta suczka przeszła piekło.

Wiejski przystanek, droga do nikąd a przy nie przystanej autobusowy, na którym bardzo rzadko ktoś czeka na autobus. To właśnie tu właściciel postanowił pozbyć się balastu w postaci psiaka. Zamiast towarzyszem życia i przyjacielem okazał się przeszkoda, której trzeba było się pozbyć.

Dramatyczne porzucenie

Porzucona na przystanku suczka nie rozumiała, co się wydarzyło. Cierpliwie czekała. Dzień za dniem. W końcu wykopała sobie w rogu przystankowej wiaty dołek, by  móc wygodniej spać i nadal czekała.

Pozwalała sobie tylko na krótkie wypady w okolicę, by znaleźć coś do zjedzenia. Na dłuższe wyprawy nie miała przestrzeni, bo przecież jej ukochana rodzina może wrócić w każdej chwili.

To nic, że psa oblazły kleszcze, to nic, że nie było nic do jedzenia i picia. Pies wiernie czekał. Mało brakowało, a nie doczekałby się żadnej pomocy.

Ratunek z Fundacji

Na szczęście ktoś powiadomił Fundacje Kundelek o śpiącym na przystanku psie. Kiedy zabrano go z wiaty, pies był już wychudzony i ospały. Z jego ciała wyciągnięto 28 kleszczy.

Brzoza, bo takie imię dostała suczka, musi przejść jeszcze długą drogę, zanim będzie gotowa na nowego człowieka. Potrzebuje wsparcia medycznego i dużo czasu, by móc ponownie zaufać ludziom. Takim, dla których wyjazd na urlop nie będzie powodem, by pozbyć się członka rodziny.

Więcej artykułów