To miała być hodowla jednej z najpopularniejszych ras psów w Polsce, czyli buldogów francuskich. Okazało się jednak, że to nie hodowla tylko fabryka.
Ponad 50 psów w skrajnym zaniedbaniu
Początkowe zgłoszenie do pseudohodowli w gminie Dębno przewidywało konieczność pomocy około 20 psom. Na miejscu okazało się jednak, że trzeba ewakuować wszystkie. Brud, zaniedbanie, nie sprzątane klatki to tylko część problemów.
Gorsze okazały się choroby i wyniszczenie ciał wielu psów traktowanych przez lata jako maszynki do rodzenia.
Jak pisze Fundacja, psy mają „problemy neurologiczne, okulistyczne, ciężkie choroby skóry i nowotwory. Mają ogromnie wyniszczone narządy rozrodcze, bo przez lata były traktowane jak maszyny do rodzenia, a nie jak żywe zwierzęta. Przypominają towar wyeksploatowany do granic możliwości.”
10 lat walki, by zadbać o psy
Interwencja Fundacji do której doszło była przygotowywana przez długi czas. Współpraca z Policją, Strażą Miejską i Urzędem Miasta by zlikwidować psi koszmar trwała prawie dekadę.
Osoba, która miała zajmować się psami sama miała problemy i nie była w stanie zająć się nawet sobą. Trudno zatem oczekiwać, że poradzi sobie z taką liczbą szczeniąt i dorosłych psów. Nie chciała oddać psów i była agresywna w stosunku do policji, ale w końcu udało się je odebrać.
Teraz Fundacji przyda się każda pomoc, która pozwoli zadbać o odebrane psiaki i pomóc tym, które nadal mają szansę na życie w dobrym domu. Mimo zebrania ponad 80 tys. złotych, nadal potrzebne są środki na leczenie.
Czyż nie są słodkie? Trzymamy kciuki za każdego z nich!