Rozpaczliwe błagania uczniów nie powstrzymały kierowcy przed decyzją, która zakończyła się śmiercią małego kociaka.
Do zdarzenia doszło 26 października 2025 roku w gminie Marktl. Około godziny 13 szkolny autobus przewoził kilkanaścioro uczniów szkoły podstawowej. Dzieci wracały do domów po lekcjach, gdy nagle na jezdnię wybiegły dwa koty.
Kierowca zatrąbił. Jeden z nich uciekł, natomiast mały kociak znieruchomiał przy krawędzi drogi.
Rozpaczliwe błagania dzieci
Według ustaleń śledczych kierowca nie zatrzymał autobusu. Wręcz przeciwnie – miał skierować pojazd w stronę zwierzęcia i powiedzieć:
– Rozjedziemy to wielkie stworzenie.
Słowa te wywołały panikę wśród dzieci. Uczniowie zaczęli krzyczeć i błagać kierowcę, aby się zatrzymał. Ich prośby pozostały jednak bez odpowiedzi.
Po chwili rozległ się odgłos uderzenia.
Gdy autobus zawrócił, dzieci ponownie prosiły, by sprawdzić, co stało się z rannym kotem. Według świadków kierowca zignorował ich błagania, podgłośnił radio i odjechał.
Weterynarz zastała dramatyczny widok
Po zakończeniu kursu jedna z zapłakanych dziewczynek opowiedziała o wszystkim swojej mamie, która jest weterynarzem.
Kobieta natychmiast pojechała na miejsce zdarzenia.
Na poboczu znalazła ciężko rannego kociaka ważącego zaledwie około 800 gramów. Zwierzę wciąż dawało oznaki życia, jednak obrażenia okazały się bardzo rozległe. Liczne złamania nie pozostawiały żadnych szans na uratowanie malucha.
Aby zakończyć jego cierpienie, weterynarz podjęła decyzję o eutanazji.
Kilka metrów dalej siedział drugi kot, który – jak przypuszczano – mógł być matką kociaka.
Kierowca zaprzeczał oskarżeniom
Po zdarzeniu kierowca nie przyznał się do winy. Przed pracodawcą zaprzeczał oskarżeniom i twierdził, że dzieci poniosła wyobraźnia.
Dopiero po zgłoszeniu sprawy na policję rozpoczęto postępowanie.
Proces odbył się w czerwcu 2026 roku. Aby oszczędzić dzieciom ponownego przeżywania traumatycznych wydarzeń podczas składania zeznań, oskarżony ostatecznie zmienił stanowisko. Za pośrednictwem adwokata wyraził żal, twierdząc jednocześnie, że jego słowa miały być jedynie niestosownym żartem, a samego potrącenia rzekomo nie zauważył.
Zapadł wyrok
51-letni kierowca został skazany na 10 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania kary na trzy lata. Otrzymał również trzymiesięczny zakaz prowadzenia pojazdów oraz został zobowiązany do wpłaty 1500 euro na rzecz organizacji wspierającej dzieci.
Choć wyrok zakończył postępowanie, dla uczniów obecnych tego dnia w autobusie wspomnienia tej tragicznej podróży pozostaną jeszcze na długo.