Namiot rozbity w górach w nocy
© jonathanyang / Shutterstock (Photo d'illustration)

Turyści myśleli, że ich namiot otoczyło stado wilków. Prawda okazała się zupełnie inna

Przez Elise Petter

Górscy ratownicy mieli pełne ręce roboty. Oprócz nietypowych i zabawnych pomyłek, przeprowadzili też widowiskową akcję ratunkową – przy użyciu śmigłowca ewakuowali rannego owczarka pirenejskiego.

To była niedzielna noc, którą górscy ratownicy zapamiętają na długo. Około godziny pierwszej w nocy otrzymali dramatyczne wezwanie od pary młodych turystów. Biwakujący w górach mężczyźni wpadli w panikę. W egipskich ciemnościach wokół ich namiotu rozległy się niepokojące szmery i groźne chrząknięcia. Przekonani, że otoczyła ich wataha wilków, turyści bali się nawet poruszyć.

Na miejscu okazało się jednak, że rzeczywistość jest o wiele spokojniejsza, choć równie zaskakująca. To, co przerażeni biwakowicze wzięli za groźne drapieżniki, okazało się... stadem dzików na nocnym spacerze! Ta nietypowa interwencja była dopiero zapowiedzią wyjątkowo intensywnego dnia dla ratowników górskich.

Spektakularna akcja ratunkowa na górskim szlaku

Emocje jednak nie opadły. Tego samego dnia ratownicy otrzymali kolejne, niezwykle poruszające zgłoszenie. W okolicach górskiego jeziora wypadkowi uległ owczarek pirenejski (zwany lokalnie patou) – pies pasterski, który na co dzień pilnuje stad w wyższych partiach gór. Zwierzę niefortunnie spadło z wysokości i doznało poważnych obrażeń.

Po upadku potężny czworonóg nie był w stanie się podnieść – miał całkowicie sparaliżowane tylne łapy. Ze względu na gabaryty psa oraz wyjątkowo trudny, górzysty teren, sprowadzenie go na dół na noszach było niemożliwe. Ratownicy musieli działać szybko i zdecydowali o wezwaniu śmigłowca ratunkowego.

Szczęśliwy finał podniebnej akcji

Dzięki precyzyjnej i niezwykle delikatnej operacji, wielki biały pies został bezpiecznie zabezpieczony w specjalnej uprzęży i wciągnięty na pokład helikoptera. Wszystko to działo się na oczach jego wzruszonego opiekuna oraz zgromadzonych na szlaku turystów. Dzielny pupil szybko trafił do kliniki weterynaryjnej, gdzie udzielono mu fachowej pomocy.

Dzięki zimnej krwi i pełnemu zaangażowaniu ratowników górskich, ta niezwykła historia ma szczęśliwy finał. Wspaniały pies pasterski, który na co dzień strzeże stad na górskich halach, powoli wraca do sił.

Przetłumaczono z Wamiz FR
Więcej artykułów