Grzyby w lesie

Grzyby w lesie

© Canva

Mężczyzna wrócił z grzybobrania. Kiedy pokazał żonie swoje znalezisko, ta szybko sięgnęła po telefon do Straży Miejskiej

Przez Sabina Stodolak

Nie takich kozaków spodziewał się mieszkaniec Sułkowic (Małopolska), który wybrał się na grzyby.

Zamiast dorodnych borowików koszyk piszczących szczeniąt – z takim „łupem” wrócił do domu mężczyzna, który kilka dni temu wybrał się na grzybobranie do pobliskiego lasu.

Mężczyzna relacjonuje, że kiedy szedł pomiędzy drzewami nagle usłyszał popiskiwanie. Poszedł za dźwiękiem i nagle znalazł leżące pomiędzy liśćmi szczeniaczki. Było ich aż 8!

8 małych żyć uratowanych

Nie miał serca ich zostawić, dlatego zabrał je do domu, a kiedy jego żona odkryła, co zamiast grzybów przyniósł do domu, natychmiast zadzwoniła po Straż Miejską.

Zobacz video:

Zdaniem funkcjonariuszy szczeniaki nie urodziły się w lesie, tylko zostały do niego podrzucone. Ich stan wskazywał na dość dobre warunki, w jakich do tej pory żyły. Rozumiały też od razu czym jest buda, co oznacza, że prawdopodobnie w takiej już spały. Wydaje się, że ich mama już rodziła.

W związku z podejrzeniami podrzucenia szczeniaków do lasu, Straż Miejska będzie poszukiwać potencjalnego sprawcy, bo za takie zachowanie grozi kara.

Trwają też poszukiwania matki szczeniąt, która może pochodzić z miejscowości Rzyki w okolicach Andrychowa, gdzie zostały znalezione szczenięta.

A co będzie ze szczeniaczkami?

Oczywiście mężczyzna, który je znalazł, nie może ich zatrzymać. Szczenięta otrzymały posiłek i zostały zabrane przez fundację z Wadowic "Zaopiekuj się mną - razem dla zwierząt". Po ich przebadaniu okazało się, że maja parwowirozę i w efekcie nie można oddać ich do domów tymczasowych. Będą leczone, ale jak wiemy, parwowiroza jest wirusem, który może być śmiertelny. 

Kiedy będą gotowe, fundacja spróbuje znaleźć im nowy dom.  Nie będzie to łatwe, ale liczymy na to, że każdemu z tej dużej gromadki uda się znaleźć kochający dom.

Więcej artykułów