Niestety dla tego niewielkiego psiaka nie było już ratunku. Kiedy na miejsce przyjechała policja i zaczęła szukać właściciela czworonoga okazało się, że zwierzę wypadło aż z 4 piętra. Na przeżycie upadku z takiej wysokości piesek nie miał najmniejszych szans.
Tragedia, która podzieliła sąsiadów
Mieszkanie, w którym doszło do tragedii jest zamieszkałe przez 29-letnią kobietę, która okazała się właścicielka małego pieska. W czasie, kiedy pies wypadł z balkonu kobieta znajdowała się w mieszkaniu. Jak na razie nie udało się ustalić, czy pies wypadł sam.
W wywiadzie dla Nowej Trybuny Opolskiej jedna z sąsiadek relacjonuje, że był to bardzo spokojny pies, który nie szczekał i na ogół był bardzo grzeczny Jednocześnie mieszkańcy podkreślali, że już od jakiegoś czasu nie widywali psa na spacerach, a spod drzwi mieszkania zaczął wydobywać się nieprzyjemny fetor.
Policja otwiera drzwi
Kiedy funkcjonariusze weszli do mieszkania kobiety zrozumieli, że biedny psiak od dawna nie był na spacerze. Poza brudem i bałaganem, na podłodze widać był i kał i mocz.
Właścicielka psa twierdzi, że pies sam wypadł z balkonu. Wielu sąsiadów w to nie wierzy. Wskazują na to, że balustrady w bloku są zabezpieczone pionowymi barierkami, przez co przeciśnięcie się przez nie psa wydaje się wręcz niemożliwe.
Policja przystąpiła do działań wyjaśniających i mamy nadzieję, że szybko uda się ustalić przebieg wydarzeń. Jeśli podejrzenia sąsiadów się potwierdzą, młodej kobiecie grozi kara pozbawienia wolności do lat 3, a w przypadku działania ze szczególnym okrucieństwem nawet do 5 lat więzienia. Samo zaniedbywanie zwierzęcia, na przykład poprzez brak wychodzenia z nim na dwór, jest traktowane w polskim prawie, jak aktywne znęcanie się nad nim.