Do ogromnej tragedii doszło w miejscowości Toszek pod Gliwicami w województwie śląskim. Pod wjeżdżający na stację pociąg, nagle z krzaków wbiegł mężczyzna z psem na smyczy.
Pociąg Intercity przejeżdżał przez stację z prędkością około 100 km na godzinę. Nie było najmniejszych szans by maszynista zdążył zahamować. Siła uderzenia była ogromna.
Ale stał się cud
Piko leżał na peronie nieprzytomny. Wszystkie siły skierowano na pomoc mężczyźnie, który mimo ogromnej mocy wypadku nadal żył. Dopiero po chwili ktoś zauważył, że pies również żyje. Powiadomiono „Pogotowie dla zwierząt” i zabrano psa do miejscowej przychodni. Stan psiaka był bardzo ciężko, ale ten mały, zaledwie półtoraroczny psiak, przeżył zderzenie z pociągiem i żyje do dziś.
Niestety, jego zaledwie 38 letni opiekun, który miał przed sobą jeszcze całe życie, został bardzo ciężko ranny, a po walce o życie w szpitalu, odszedł. Pies został zupełnie sam.
Tragedia, która ściska za gardło
Ten maluch nie rozumie co się stało, dlaczego nagle stracił swojego jedynego opiekuna, dlaczego wszystko go boli, cierpi. Pogotowie dla Zwierząt uruchomiło zbiórkę i opiekuje się maluchem najlepiej jak może. Jego łapka w końcu się zagoi, ale co z sercem?
Samobójstwo rozszerzone to sytuacja, w której sprawca najpierw pozbawia życia inna osobę, a potem sam decyduje się na odebranie sobie życia. W tej sytuacji mężczyzna najprawdopodobniej albo nie chciał być w tej trudnej chwili sam, albo uważał, że pies bez niego sobie nie poradzi i będzie również skazany na cierpienie, którego chciał mu oszczędzić.
Jeśli jesteś w kryzysie psychicznym zwróć się do psychologa, psychiatry, Ośrodka Interwencji Kryzysowej lub Poradni Zdrowia Psychicznego w Twoim mieście. Wsparciem służą również pracownicy telefonu zaufania w Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym, telefon 800 70 2222 całodobowo.