Nagła i szybka śmierć, szukam wyjaśnień

?
Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Cześć wszystkim,

Spróbuję opisać wam, jak doszło do śmierci mojego 5,5-letniego kota Ghosty’ego, rasy brytyjski długowłosy. Stało się to w sobotę wieczorem, 18 marca.

Ghosty dorastał w mieszkaniu z dostępem do balkonu, a od lipca 2016 roku mieszkamy w bliźniaku z małym, ogrodzonym ogródkiem. Krótko mówiąc, to był typowy kanapowiec, prawdziwy leniuch, który spędzał trochę czasu na dworze, ale nigdy nie wychodził poza ogrodzenie (płot był dla niego za wysoki do przeskoczenia), nigdy na nic nie polował i nigdy nie zjadł niczego, co leżało na ziemi.

Jego życie kręciło się wokół drzemek i przytulania.

W dniu śmierci, jak co rano, dopadł nas przy wyjściu z sypialni na porządne mizianki. Wzięliśmy go na ręce, objął mnie łapkami za szyję i lizał nas po twarzach, tak jak zawsze robił, gdy był bardzo głodny. Śmialiśmy się nawet, że rzadko kiedy aż tak nas tuli i żartowaliśmy, że pewnie umiera z głodu i pragnienia.

Cały dzień minął spokojnie, normalnie – wychodził, wracał, jadł i pił.

Około 19:00 wyszedł do ogrodu po raz ostatni. Ok. 22:00 znaleźliśmy go leżącego na środku ogrodu, ciężko oddychał i ziajał.

Kiedy go podnieśliśmy, zorientowaliśmy się, że nie rusza tylnymi łapkami, jakby był sparaliżowany, był cały taki „wiotki”.

Ogólna panika, jedyny otwarty weterynarz był 30 minut drogi stąd, więc od razu wskoczyliśmy w auto i pędzimy.

Dotarliśmy na miejsce około 22:45. Zmarł kilka minut później. Miał hipotermię, krwotok wewnętrzny, krew w płucach... weterynarz nie mogła już nic zrobić. Nie da się ukryć, że umierał w strasznych męczarniach.

Tak właśnie w mniej niż godzinę mój spokojny wieczór zamienił się w koszmar.

I teraz desperacko szukamy wyjaśnień.

Wszystko wskazuje na to, że się zatruł... tylko czym? Różne objawy trutki na szczury czy ślimaki, o których czytałem, nie do końca pasują i zazwyczaj zabijają wolniej. Tutaj wszystko potoczyło się błyskawicznie w ciągu 2 godzin. Myśleliśmy o ukąszeniu żmii, ale to też nie te objawy.

Czy ktoś ma jakiś pomysł, co mogło być przyczyną?

Jeśli trzeba, mogę podać więcej informacji.

Wielkie dzięki.

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

27 odpowiedzi
Sortuj według:
  • R
    Raphael76610 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Dobry wieczór, moja kotka wyszła dzisiaj rano około 7:30 bez jedzenia. Znalazłam ją leżącą na chodniku około 10:00 z otwartym pyszczkiem, językiem na boku i krwią. Rano, zanim wyszła, nie miała żadnych objawów i wszystko było w porządku. Pomyślałam, że może została otruta. Jeśli ktoś wie, dlaczego mogła mieć tę krew i otwarty pyszczek, będę wdzięczna za pomoc. Jedyne, co znalazłam, to informacje o krwotoku wewnętrznym. Dzięki za wasze odpowiedzi.
    Przetłumaczony francuski
    O
    Odilesweety Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Dzień dobry, miesiąc i tydzień temu straciłam moje Kochanie. Miał na imię Sweety, był synkiem mojej kotki. Był w pełni sił, to był straszny pieszczoch. Mógł swobodnie wychodzić do ogrodu, bo nie ma z niego wyjścia na ulicę. W sierpniu skończyłby 4 lata. Znalazłam go leżącego w ogrodzie, tam gdzie zawsze ucinał sobie drzemkę w upalne dni pod naszym drzewkiem japońskim. Leżał wyciągnięty, miał sztywne łapki, otwarte oczy i pyszczek. Nie przyszedł do mnie, jak to miał w zwyczaju, żeby pokazać po swojemu, że coś go boli – tak jak wtedy, gdy zdarzyła mu się jakaś ranka po bójce i trzeba było jechać do weterynarza na dezynfekcję i po leki przeciwbólowe czy przeciwzapalne. Czy możesz mi napisać, jakie były wyniki sekcji zwłok Twojego kotka? Z góry dziękuję za odpowiedź. Bardzo martwię się o moją kotkę, która też wychodzi (teraz znacznie mniej) i wciąż na niego czeka.
    Przetłumaczony francuski
    J
    Jujulo Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Trzy tygodnie temu straciłam mojego 2-letniego kotka o imieniu Pistacja... To był cudowny, niewychodzący kot, bardzo zżyty z moimi dziećmi.

    To był piątek, około 18:00. Przygotowywałam kolację, a moje dzieciaki w wieku 11 i 3 lat, jak to mają w zwyczaju, bawiły się z nim jego ulubioną zabawką – piłeczką z dzwoneczkiem. Nagle córka zawołała: „Mamo, patrz, Pistacja jakoś dziwnie wygląda”. Dosłownie 30 sekund wcześniej widziałam jeszcze, jak się śmieją... a w ułamku sekundy kot się położył, jego oczy zadrżały i było po wszystkim. Jego ciałko było całkiem wiotkie. Próbowałam masażu serca i sztucznego oddychania, ale na próżno... Weterynarz powiedział mi, że to niezwykle rzadkie u tak młodego zwierzaka, ale musiał mieć jakąś wadę serca.

    Dzisiaj wszystkim nam go strasznie brakuje, ale moja córka bardzo to przeżywa – co wieczór, kiedy kładzie się spać, ta scena staje jej przed oczami. Mój 3-letni syn z kolei ciągle dopytuje: „Mamo, ale dlaczego go już nie ma?”. Jestem rozdarta – z jednej strony chciałabym wziąć nowego kotka, żeby znów dać dzieciom trochę radości, ale z drugiej czuję, że to może jeszcze za wcześnie...

    Przetłumaczony francuski
    B
    Bryan yam Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dzień dobry, 12 dni temu zaginął mój mały kotek i nie wrócił do domu, co nigdy mu się nie zdarzało. Szukałam go wszędzie i podobno dozorca pracujący kawałek dalej ode mnie sprzątnął martwego kota, który wyglądał jak mój. Niestety ciało zostało już zabrane, ale zastanawiam się: gdzie oni zabierają te zwierzaki znalezione na ulicy? Czy nie prowadzą żadnego rejestru albo bazy na wypadek, gdyby ktoś szukał swojego pupila? Szczerze mówiąc, moja mama od tego czasu nie śpi, prawie nic nie je i tylko płacze. Mnie też pęka serce, bo to ja jej go przyniosłam po śmierci jej psa, a teraz mama została z taką pustką i brakiem informacji. Ten dozorca powiedział tylko, że kot był cały sztywny, miał wystawiony język i nie było widać żadnych śladów wypadku ani krwi. Myślę, że to mogło być otrucie, ale skoro kot został już zabrany, nie możemy zrobić sekcji zwłok. Musiałam się tutaj dopisać, bo to straszny ból, kiedy nie można nic zrobić. Mam nadzieję, że nigdy nie trafię na kogoś, kto dla zabawy zatruwa koty – to obrzydliwe, jak człowiek może być zdolny do czegoś takiego. Jestem tym wszystkim wykończona...

    Przetłumaczony francuski
    C
    Cyril noblet Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    W niedzielę 27 grudnia, jak to często mam w zwyczaju, uchyliłam na chwilę okno, żeby moje trzy koty mogły wyjść na parę minut i zaczerpnąć świeżego powietrza. Tylko „Souris” zdecydował się rozprostować łapki. Mieszkam na wsi, na spokojnym osiedlu domków, a za ogrodem, tyłami domu, mam małe pole. Prawie nigdy nie widuję tam nikogo, żadnych psów bez smyczy, kompletnie nic. Mój kot ma 9 lat, jest szczęśliwy, w pełni sił i pełen życia. Jest niesamowicie łagodny, najsłodszy i najbardziej skory do zabawy z całego rodzeństwa. To syjamczyk, którego trzymałam w dłoniach od urodzenia – urodził się u mnie w domu, jego mama wciąż z nami jest. Po kilku minutach słyszę przeraźliwy wrzask mojego kota. Wszystko dzieje się błyskawicznie. Jest 10 rano, zimno, środek zimy... Znajduję moje maleństwo w pyszczku doga argentyńskiego... Pies pojawił się znikąd, sam, bez smyczy, bez kagańca i bez właściciela w zasięgu wzroku. Co się dzieje? Krzyczę, ale nie mogę dostać się ani do psa, ani do mojego kota za ogrodzeniem... Bezsilna patrzę na tę scenę rodem z horroru, całe moje życie wali się w jednej sekundzie. Kiedy w końcu pojawia się właściciel, jest już za późno, choć nie potrafię w to uwierzyć. Pędzę na złamanie karku z moim ukochanym kotkiem na ostry dyżur weterynaryjny. Tam weterynarz mówi mi, że on już nie żył, zanim dotarliśmy na miejsce. Byłam przy nim. Mój kot rzucił mi ostatnie spojrzenie, kiedy leżał na ziemi z odchyloną głową. Nigdy nie zapomnę tego wzroku... patrzył prosto na mnie. Miałam tak mało czasu, żeby się pożegnać. Jego prochy są teraz ze mną w domu, blisko nas. To moja pierwsza taka żałoba. Niezrozumienie, złość i ogromne poczucie winy, że otworzyłam to okno. Wahałam się, to pewnie było przeczucie, ale on tak bardzo kochał wychodzić, tak bardzo tego potrzebował... To stało się 3 tygodnie temu, a ja jestem w głębokiej depresji. To niesamowicie trudne. Człowiek czuje się taki samotny, niezrozumiany i wściekły na tego bezmyślnego, nieodpowiedzialnego właściciela, który odebrał mi całą radość życia, moje dziecko, a wobec którego nie zostaną wyciągnięte żadne konsekwencje. Kocham mojego „Souris” i zawsze będę go kochać, na zawsze zostanie we mnie i przy mnie.
    Przetłumaczony francuski
    M
    Mesamoursdechats Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Cześć, Muszę podzielić się tutaj moim bólem, bo jest mi tak strasznie ciężko... Nasz 21-miesięczny maluch czuł się świetnie, był pełen życia, a w sobotę, kiedy wyszedł na zewnątrz tylko na krótką chwilkę, tak jak zwykle, po prostu nie wrócił. Szukaliśmy go do pierwszej w nocy, ale było ciemno i bardzo zimno, trzymał mróz. Następnego dnia zadzwoniła sąsiadka z dołu, która ma pod nami ogródek – on tam był... Cały zimny, sztywny. Nie wiemy, co się stało. Może upadek przy próbie powrotu do domu? Ale jego ciałko leżało daleko od krawędzi, pazurki nie były wysunięte, pyszczek lekko otwarty, źrenice rozszerzone. Czytając wasze historie, zastanawiam się, czy to nie był jakiś atak. To poczucie winy jest dobijające – że nie mogłam mu pomóc, jeśli ucierpiał przy upadku. To, że nawet nie wiem, co się wydarzyło... Tak bardzo nam go brakuje, to był nasz mały synek, nasza kocia maskotka, miał takie zabawne nawyki. Mój drugi kot, który go zaakceptował, musiał go wyczuć już w sobotę wieczorem – widzieliśmy, jak długo wąchał tamto miejsce, ale bez latarki nic nie było widać. Teraz wszędzie węszy, szuka go. Nie wiem, co robić... Jestem po prostu zdruzgotana. Nasze zwierzęta to przecież pełnoprawni członkowie rodziny, kochamy je tak mocno, a ta wyrzuty sumienia mnie pożerają: czy mogłam go uratować...? Nawet nie wpadłam na to, żeby poprosić weterynarza o sekcję, żeby się dowiedzieć. Teraz już za późno, nic nie mogę zrobić. Chodzę w kółko i mam nadzieję, że te ostatnie 48 godzin to tylko koszmar, i że zaraz zobaczę go w drzwiach. Nie mam już siły płakać...
    Przetłumaczony francuski
    P
    Perle2019 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Cześć, czytam Twój post i mam łzy w oczach.

    Dzisiaj moja malutka, półtoraroczna kotka birmańska musiała zostać uśpiona – była całkowicie sparaliżowana. Jej łapki były całe sztywne i zimne, a ona patrzyła na nas z taką rozpaczą w oczach! Dopiero przedwczoraj zdiagnozowano u niej kardiomiopatię przerostową (HCM).

    Była taka piękna i jednocześnie taka drobniutka, to było nasze „dziecko”. Będzie nam strasznie ciężko bez niej. Podświadomie wciąż na nią czekamy, ale ona naprawdę odeszła przez tę wadę w zaledwie dwa dni.

    Dużo siły dla wszystkich, którzy przechodzą przez to trudne doświadczenie. Człowiek nigdy nie jest na to przygotowany, tym bardziej że dbaliśmy o nią najlepiej jak się dało i była w świetnej formie.

    Przetłumaczony francuski
    G
    Gwenaellegrosjean Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Miesiąc temu znalazłem mojego 2,5-letniego kota Edwarda martwego pod krzakiem, w którym zawsze chował się przed słońcem... Bardzo się obwiniam, że nie znalazłem go wcześniej, bo nie wracał do domu przez 4 dni. Od tamtej pory ciągle płaczę. W głębi duszy czuję, że on nie chciałby, żebym się tak dręczył, ale najbardziej dobija mnie to, że nie wiem, dlaczego odszedł – od tamtej pory wciąż szukam odpowiedzi. Mój drugi kot też go szuka, był jego wiernym towarzyszem zabaw. Nigdy bym nie pomyślał, że będę aż tak cierpieć. Czuję, że on wciąż jest blisko mnie...
    Przetłumaczony francuski
    M
    Miaou 01 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dzisiaj, 24 listopada, straciłem mojego ukochanego kota. Kiedy wróciłem po południu do domu, zacząłem się niepokoić po dwóch godzinach, gdy nie wracał, co było do niego zupełnie niepodobne. Kilka razy obchodziłem okolicę bez żadnego skutku, aż w końcu znalazłem go na swojej posesji bez życia. Tak jak u Twojego, miał otwarty pyszczek w dziwnym grymasie, otwarte oczy i sztywne łapki. Jutro idę do weterynarza dowiedzieć się, czy można zrobić sekcję zwłok, bo mam przeczucie, że został otruty. Takie sytuacje zdarzały się ostatnio u nas na osiedlu. To naprawdę straszne, w dodatku to był kotek mojej córki i nie mam pojęcia, jak jej to powiedzieć.

    Przetłumaczony francuski
    P
    Patricia1959 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Właśnie straciłam mojego Shia, to był młody, roczny kocurek. Żadnego wyjaśnienia – o 22:00 wyszedł na dwór, wszystko było w porządku. Następnego dnia o 9:30 rano znalazłam go w ogrodzie, schowanego pod hortensją, którą bardzo lubił, gdy był mały... Był sztywny, miał otwarte oczy i lekko uchylony pyszczek, bez żadnych widocznych śladów czy obrażeń. Zostawił po sobie ogromną pustkę. Razem z mężem jesteśmy zdruzgotani. To był wyjątkowy kot – miałam w życiu już około 10 kotów, ale żaden nie był tak niesamowicie łagodny i kochany. Zostawił swojego brata, towarzysza zabaw, wspólnych drzemek, czułości, spacerów i oczywiście psot. Widzę, że on go wypatruje, trochę tak jak ja – wciąż nie mogę w to uwierzyć i co chwilę wydaje mi się, że widzę jego cień za oknem w kuchni... Nie mam na nic siły. Nie rozumiem, co się mogło stać tej nocy??
    Przetłumaczony francuski
  • 10 komentarzy na temat 27

    Wyświetl więcej
  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post