Co sądzicie o obrożach przeciw ucieczkom?

O
Oréo64 Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Po stracie mojego malutkiego Oreo, który nie miał nawet roku i zginął na drodze zaledwie 200 metrów od mojego domu, po prostu boję się wziąć kolejnego kota.

Kochałam to maleństwo całym sercem, karmiłam go butelką od pierwszych dni.

Cała moja rodzina jest pogrążona w smutku, włącznie z moim starym labradorem, do którego biedny Oreo tak uwielbiał się przytulać.

Zawsze przychodził na zawołanie i każdą noc spędzał w domu – drzwiczki otwierało się dopiero o świcie.

Niestety, wystarczył ten jeden jedyny raz.

Widziałam reklamy obroży przeciw ucieczkom (tzw. niewidzialne ogrodzenie). Czy to jest naprawdę skuteczne? Czy ktoś z Was instalował coś takiego u siebie na terenie?

Nie wyobrażam sobie życia bez kota w domu, ale z drugiej strony mam ogromne poczucie winy. Czuję, że biorąc kolejnego zwierzaka, skazuję go na to, że prędzej czy później skończy pod kołami samochodu.

W ciągu 20 lat to już trzeci kot, którego tracę w ten sposób... To już dla mnie za dużo!

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

11 odpowiedzi
Sortuj według:
  • Yuna La Ficelle
    Yuna la ficelle Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Ja się w pełni zgadzam z mike64.

    To jasne, że strata kota przez te cholerne samochody jest straszna i szokująca. Mam nadzieję, że kiedyś będziemy mogli się bez nich obejść, a przynajmniej, że doczekamy się prawdziwej kampanii uświadamiającej dla kierowców, żeby zaczęli szanować życie zwierząt.

    Wiem, że wypadki się zdarzają i większość kierowców, którym zdarzyło się przejechać zwierzaka, zrobiła to niechcący. Ale myślę też, że wszyscy jesteśmy w jakimś stopniu zaprogramowani na myślenie, że jak jedziemy, to zwierzęta mają nam schodzić z drogi, a jak tego nie zrobią, to ich wina. Albo że przejechanie zwierzaka jest mniej ważne niż spóźnienie się do pracy, mimo że wystarczyłoby wyjechać 10 minut wcześniej.

    Moi koledzy z pracy śmieją się ze mnie,

    bo zwalniam prawie do zera, kiedy widzę gołębie na drodze,

    bo omijałem ropuchy w okresie godowym, jak mieszkałem na południe od Loary w okolicach Clisson,

    bo zwalniam, gdy widzę kota na poboczu,

    bo gdybym tylko mógł, to starałbym się nie rozdeptać nawet mrówki...

    To kwestia priorytetów, filozofii i szacunku.

    Dla mnie wszystkie istoty żywe, a przynajmniej te ze świata zwierząt, mają jedną wspólną cechę: świadomość tego, że żyją, i chęć, żeby tak pozostało. Samochód to środek transportu, a nie broń masowego rażenia.

    Odkąd stały się tak powszechne, można by pomyśleć, że to postęp i rewolucja, ale tak naprawdę w ciągu niecałych 70 lat (samochody stały się ogólnodostępne mniej więcej w latach 50.), tak zasyfiliśmy naszą planetę, że aż każemy krowom przestać *********. Topimy lodowce do tego stopnia, że znikają największe drapieżniki lądowe (niedźwiedzie polarne) i morsy. Zniszczyliśmy sobie codzienność, wiecznie pędząc z gazem w podłodze – i to nie tylko podczas jazdy. Straciliśmy nasze człowieczeństwo, zmieniając się w seryjnych morderców ludzi, a jeszcze częściej – zwierząt.

    I najgorsze, że uważamy to za normalne! Jeśli to ma być ten postęp, to ja dziękuję, a w każdym razie już go nie chcę...

    W tym wątku rozmawiamy o zakładaniu kotu obroży elektrycznej – produkuje się takie gadżety i sprzedaje, wmawiając nam, że to dla dobra zwierzaka...

    Mówimy o trzymaniu kota w zamknięciu w domu, choć wiemy, że kot w naturze ma terytorium o promieniu 5 km, czyli jakieś 78 km². A jednocześnie mówi się nam, że trzeba mu dawać karmę bezzbożową, żeby niby szanować jego naturalną dietę...

    Naprawdę uważam, że nie zadajemy sobie właściwych pytań. Samochody są w naszym życiu dopiero od 70 lat. Przez całą resztę czasu ludzkość umiała się bez nich obejść – Ziemia kręciła się dalej, a co ważniejsze, miała czym oddychać...

    Przetłumaczony francuski
    Werewolf1
    Werewolf1 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Mike64

    „A ta obroża przeciw ucieczkom też wydaje mi się bardzo barbarzyńska – u psów to już przesada, a co dopiero u kota!”

    To nie tyle „wydaje mi się” barbarzyńskie, co po prostu jest barbarzyństwem!... 😂

    Przetłumaczony francuski
    Werewolf1
    Werewolf1 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Oréo64

    Cześć,

    Przeczytałem Twój post... Na początku nie bardzo wiedziałem, o co Ci chodzi z tą obrożą antyucieczkową... Zrozumiałem dopiero, gdy zobaczyłem odpowiedź studenta weterynarii... To rzeczywiście nie jest najlepszy pomysł... Zwłaszcza jeśli to wysyła impulsy elektryczne, gdy zwierzak wyjdzie poza wyznaczony teren... Takie rozwiązanie może tylko wywołać problemy behawioralne... Lepiej już pomyśleć o lokalizatorze GPS, jeśli boisz się, że Twój kiciuś czy kicia za bardzo się oddali...

    Przetłumaczony francuski
    Gabyn
    Gabyn Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Rozumiem Twój dylemat, w końcu nasze futrzaki są dla nas wszystkim... Niestety, to są właśnie zagrożenia, które czyhają na koty wychodzące (samochody, psy, inne koty, dzikie zwierzęta, zatrucia, pułapki, złośliwi ludzie itd.)... Możesz albo zdecydować się na kota lub kotka niewychodzącego (trzeba tylko pilnować, żeby nie czmychnął i odpowiednio zabezpieczyć okna oraz balkony zimą, a zwłaszcza latem), albo wypuszczać go tylko wtedy, gdy Ty wychodzisz z nim (w szelkach i na smyczy). A te całe tak zwane obroże przeciw ucieczkom to po prostu hipokryzja – to zwykłe obroże elektryczne. Mój znajomy sam na sobie wypróbował taką, którą chciał kupić dla swojego psa (6,5 kg). Ustawił najniższy poziom, a i tak bolało! Od razu oddał ten produkt. To samo dotyczy obroży wibracyjnych...

    Przetłumaczony francuski
    L
    Lisaf Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dzień dobry

    To doświadczenie w pewnym sensie Pana/Panią straumatyzowało i to zupełnie normalne. W fundacjach czy stowarzyszeniach można adoptować kota w pewnym wieku, który nie będzie chciał za dużo wychodzić albo nie będzie oddalał się od ogrodu – to mogłoby być dla Pana/Pani dobrym rozwiązaniem.

    Na przykład ja przygarnęłam mojego kota, jak miał 3 lata. Wcześniej był kotem wolnożyjącym, więc kiedy go wzięłam, zaczęłam mu otwierać drzwi od stodoły, żeby mógł wychodzić do ogrodu. Zauważyłam, że na początku trzymał się tylko uliczki za domem, bo chyba bał się, że zamknę drzwi (mam tam okno, przez które może wskoczyć do środka, ale wymaga ono skupienia przed skokiem, żeby tam wejść). Z czasem zaczął wychodzić na trochę dłużej, aż w końcu nabrałam zaufania – on zresztą też. Zaczęłam więc zamykać za nim drzwi i otwierać mu je po pół godziny, a czasem sam wracał przez okno. Pewnego dnia (miał wtedy 9 lat) został zaatakowany na mojej ulicy przez dwa psy (były agresywne i bezpańskie, o czym nie wiedziałam). Uratowała go pewna kobieta, a potem przez rok leczyliśmy rany. Myślałam, że już nigdy nie wyjdzie, że będzie się bał – co byłoby mi nawet na rękę – ale nie. Kot skojarzył strach z psami, a nie z samym otoczeniem. Nadal wychodzi, ale teraz na niego czekam. Wychodzi na krócej, nawet nie na 30 minut, i to mu pasuje. Sama też musiałam się przełamać, żeby znów go wypuścić.

    Piszę to wszystko po to, żeby pokazać, że koty, które kiedyś żyły na ulicy, wydają się mniej chętne do dalekich wypraw. Może warto poszukać typowego kanapowca zamiast brać kota i mu coś narzucać. Poza tym kot, który zna życie na ulicy, lepiej radzi sobie z zagrożeniami, co mogłoby oszczędzić Panu/Pani kolejnego dramatu. Wysterylizowane kotki też bywają większymi domatorami. Proszę sobie powtarzać, że Pana/Pani kot miał co prawda krótkie, ale za to piękne życie, bo nie był zamknięty. Moim zdaniem obroże to też dodatkowe ryzyko, bo kot może się o coś zahaczyć albo w inny sposób zrobić sobie krzywdę. Mam nadzieję, że to w czymś pomoże. Miłego wieczoru! :)

    Przetłumaczony francuski
    Kikaah
    Kikaah Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    A może by tak kojec?

    Przetłumaczony francuski
    M
    Mike64 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    A ta obroża antyucieczkowa też wydaje mi się bardzo barbarzyńska – skoro u psów tak to wygląda, to co dopiero mówić o kotach!

    Przetłumaczony francuski
    M
    Mike64 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Mieszkam na wsi i moje koty też wychodzą na zewnątrz... faktycznie, wypuszczanie ich może wiązać się z ryzykiem i to indywidualna decyzja każdego z nas, czy pozwalać im na to, czy nie. Oprócz ryzyka wypadków samochodowych, dochodzi możliwość zamknięcia w czyimś domu, bójki z innymi zwierzętami, myśliwi (sama mam takie przykre doświadczenie – mój kot wrócił kiedyś postrzelony śrutem), zatrucia... i tak można by wyliczać dalej.

    To kwestia wyboru. Przez ostatnich dwadzieścia lat straciłam dwa koty. Mój obecny mruczek ma teraz ponad 4 lata; znalazłam go na dworze, gdy miał sześć tygodni i nie byłabym w stanie zatrzymać go w czterech ścianach... po prostu by tego nie zniósł. Wychodzi na zewnątrz nawet za potrzebą. Powtarzam sobie, że to jego życie i że dwór, mimo wszystkich niebezpieczeństw, jest dla niego wspaniałym placem zabaw... akceptuję więc to, że któregoś dnia może po prostu nie wrócić.

    Pewne jest jedno – dorosły kot jest już mniej szalony i znacznie bardziej świadomy zagrożeń czyhających na zewnątrz.

    Przetłumaczony francuski
    O
    Oréo64 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dziękuję za odpowiedź. Ja też uważam, że rażenie biednego zwierzęcia prądem to barbarzyństwo, tym bardziej że koty rzadko akceptują obroże.

    Postawienie siatki nie będzie możliwe, bo mam drzewa na samej granicy posesji.

    Poza sprzedażą domu i przeprowadzką w jakieś naprawdę odludne miejsce, nie widzę innego rozwiązania.

    Przetłumaczony francuski
    ProvetoJuniorConseil
    Provetojuniorconseil Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Potwierdzony ekspert
    Zgłoś

    Dzień dobry,

    Obroża elektryczna (system niewidzialnego ogrodzenia) działa na podobnej zasadzie co pastuch dla koni: kiedy Twój zwierzak przekroczy wcześniej wyznaczony teren wokół domu, obroża wysyła nieprzyjemny impuls elektryczny. Jej skuteczność nie zawsze jest więc idealna – nie ma gwarancji, że kot zrozumie, że to właśnie przekroczenie tych granic wywołuje nieprzyjemny bodziec. Co więcej, wiąże się to z bólem fizycznym, nawet jeśli jest on minimalny, więc trzeba mieć na uwadze dobrostan zwierzęcia.

    Istnieją inne rozwiązania: możesz zainstalować wokół ogrodu wysokie ogrodzenie, którego kot nie będzie w stanie przeskoczyć, dzięki czemu będzie mógł bezpiecznie przebywać na zewnątrz tylko na tym wyznaczonym obszarze.

    Możesz też wyprowadzać go na długiej lince, ale koniecznie w szelkach – unikaj zwykłej obroży ze względu na ryzyko podduszenia czy uduszenia.

    Ostatnim pomysłem jest adopcja dorosłego kota z fundacji lub schroniska, który nie ma potrzeby wychodzenia na zewnątrz i dobrze czuje się w domu. Dzięki temu nie tylko zrobisz dobry uczynek, ale też będziesz spokojniejsza o bezpieczeństwo swojego pupila.

    Mam nadzieję, że udało mi się pomóc.

    Miłego dnia,

    Mathilde

    Przetłumaczony francuski
  • 10 komentarzy na temat 11

    Wyświetl więcej
  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post