Cześć, mam mały problem, z którym się zmagam
Przeprowadziliśmy się dwa tygodnie temu i nasza roczna kotka miauczy bez przerwy pod drzwiami i oknami, żeby ją wypuścić (wcześniej nigdy nie wychodziła na dwór).
Gdy tylko otworzą się drzwi, ona od razu wybiega na zewnątrz. Zdarzyło się to już dwa razy, ale trzymaliśmy się blisko niej, żeby wszystko było pod kontrolą.
Jednak jak już jest na dworze, nie da się jej w ogóle zgarnąć do domu. Nie przychodzi na wołanie ani na dźwięk paczki ze smaczkami, a kiedy próbujemy ją złapać, od razu ucieka (na zewnątrz w ogóle do nas nie podchodzi). Tymczasem w domu jest wielkim pieszczochem i możemy ją brać na ręce, kiedy tylko chcemy.
Dlaczego tak się dzieje? Czy to dlatego, że nie zna jeszcze nowego otoczenia i potrzebuje czasu, żeby się przyzwyczaić? A może macie jakieś sprawdzone sposoby, żeby wracała wieczorem do domu i nie musiała nocować na dworze?
Z góry dziękuję wszystkim za pomoc!