Dobry wieczór wszystkim,
Moja 6,5-letnia kotka odeszła nagle wczoraj. Czuła się świetnie, nie widziałam wcześniej żadnych objawów (mruczała i bawiła się jak zwykle). Kiedy weszłam do pokoju, znalazłam ją leżącą na łóżku z otwartymi oczami. W mieszkaniu nie było żadnych niepokojących śladów, jadła i załatwiała się normalnie.
Od kilku miesięcy zauważyłam, że od czasu do czasu kichała i zdarzało jej się zwymiotować mniej więcej raz na dwa tygodnie. Od paru lat zdarzało jej się też głośniej oddychać podczas zabawy. Półtora miesiąca temu byłam u weterynarza na szczepieniu przypominającym i żeby o tym wszystkim opowiedzieć. Lekarka ją osłuchała i nie stwierdziła nic niepokojącego, zasugerowała jedynie zmianę karmy na inną markę, co też zrobiłam.
Czy ktoś z Was miał podobne doświadczenia? Czy myślicie, że to nagłe odejście mogło być spowodowane jakąś chorobą serca?
Dziękuję Wam za odpowiedzi, jestem zupełnie załamana...