Chyba mój kot odszedł z mojej winy

J
Joy11 Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Cześć

Mój kot odszedł dzisiaj i czuję się naprawdę winna. Adoptowaliśmy ją kilka miesięcy temu od koleżanki, która sama zgarnęła ją z ulicy. Była bardzo stara, chudziutka i miała guzy. Guzy zostały wyleczone i kotka zaczęła przybierać na wadze. Potem ją adoptowałam i zaczęła tracić zęby oraz wagę. Przeszliśmy na mokrą karmę podawaną kilka razy dziennie, chociaż wcześniej miała stały dostęp do suchej karmy i mokrą raz dziennie. Strasznie broiła, ale ponieważ tak było od zawsze, nie martwiłam się tym. Przestała się myć i załatwiała się poza kuwetą – bardzo mnie to denerwowało, ale nigdy jej nie karałam, bo nigdy nie złapałam jej na gorącym uczynku.

Dzisiaj rano, kiedy zeszłam na dół i zobaczyłam, że po raz kolejny nabrudziła na kanapę, bardzo się zdenerwowałam. Brzydko się do niej odezwałam (oczywiście bez krzyczenia) i odsunęłam ją z drogi, żeby pójść na górę. Żadnego „cześć”, żadnego przytulenia, nic. Godzinę później zwymiotowała przezroczystym płynem i leżała obok. Często kładła się na podłodze, ale od razu widziałam, że coś jest nie tak. Kiedy podeszłam, wszystko zrozumiałam. Pogłaskałam ją, była sztywna i już nie oddychała.

Zajrzałam do jej starej miski (zmieniłam ją zaledwie kilka dni temu) i zobaczyłam mnóstwo robaków. Kiedy później myłam jej miskę na wodę, tam też znalazłam robaki (miska miała taki kształt, że nie widziałam dokładnie wody, ale była regularnie zmieniana i miała nad sobą dozownik, żeby woda pozostawała świeża). Nie rozumiem tego, nie widziałam robaków w jej odchodach i wcześniej nie wymiotowała. Weterynarz dał mi środek na odrobaczanie, ale powiedział, że to wcale nie jest pilne, więc zostawiłam go na boku na 2 tygodnie. Jestem zdruzgotana. Myślę, że zaniedbałam mojego kota, którego kochałam nad życie, a ostatnie rzeczy, jakie jej powiedziałam i zrobiłam, są straszne. Nie myłam też jej miski codziennie, nigdy sobie tego nie wybaczę... myślicie, że to mogły być robaki? Biorąc pod uwagę, że wcześniej, gdy zaglądałam do miski, oczywiście nic w niej nie było, inaczej natychmiast bym coś zrobiła.

Z góry dziękuję za wasze odpowiedzi

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

9 odpowiedzi
Sortuj według:
  • S
    Sab2211 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Dzień dobry, szukam jakichś historii podobnych do mojej. Ja też mam ogromne wyrzuty sumienia. Mój 9-miesięczny kotek czuł się bardzo dobrze, nie było z nim żadnych problemów poza jednym wypadkiem, w którym złamał kość udową. Musiał przejść operację i dwa miesiące rekonwalescencji, co było dla niego prawdziwą traumą. A dzisiejszej nocy o 4 rano obudził mnie jego bardzo dziwny oddech. Spanikowana próbowałam go uspokoić, chwilami wydawało się nawet, że czuje się lepiej!!!! A o 7 rano było już po wszystkim. Tak strasznie się obwiniam, że nie zabrałam go natychmiast do weterynarza na ostry dyżur, tak bardzo mi z tym źle 🥹.
    Przetłumaczony francuski
    S
    Syl2022 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Cześć wszystkim, przeczytałam wszystkie wasze wiadomości. Minęły dwa dni, odkąd odeszła moja 15-letnia kotka. Mój ból jest nie do opisania i ja też czuję ogromne poczucie winy. Uratowałam ją pierwszy raz, gdy miała dwa lata – potrącił ją samochód, a z powodu gangreny konieczna była amputacja łapki. Ale mimo trzech łapek i dzięki swojemu niesamowitemu charakterowi, nic nie było w stanie jej powstrzymać! Miała raz miot z pięknymi kociętami. Była niesamowicie łagodna, a ja teraz tak strasznie się obwiniam, po prostu nie mogę przestać. W kółko odtwarzam w głowie film z ostatnich dni. Zawsze wracała co wieczór, ale ostatnio dwa czy trzy razy została na noc na zewnątrz (w ogrodzie). Miała swoje kryjówki i uwielbiała być na dworze, więc się nie martwiłam... Trochę chudła, ale widziałam, że je, a inni mówili mi, że to wiek, że to normalne... Ale nie, przez szmery w sercu zbierała jej się woda w płucach, a ja nic nie zauważyłam! Przyjechał weterynarz z pogotowia i dał jej tylko leki na apetyt!!!!! Mam do niego taki żal!! Powinien był zabrać ją do kliniki! Następnego ranka zaczęła się dusić. Zanim dotarliśmy do lecznicy... ta podróż ją tak zestresowała, a ja nawet nie mogłam wziąć jej w ramiona... Serce mi pęka i tak strasznie się obwiniam...
    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Wiesz, pożegnałem już wielu moich towarzyszy, zarówno króliki, jak i koty. Moje króliki zawsze żyły na pełnej swobodzie w ogrodzie, choć zdarzało im się wpadać z wizytą do sąsiadów, a koty były dosłownie wszędzie. I zapewniam cię, że za każdym razem wracałem myślami do tej ostatniej chwili, gdy widziałem ich żywych – do tego momentu, który razem spędziliśmy. I za każdym razem to było do bólu zwyczajne. Dlaczego? Bo to była po prostu codzienność i tak jak u ciebie, nic nie zapowiadało, że widzę ich po raz ostatni. Ale człowiek zapamiętuje tę chwilę i potem w kółko to rozpamiętuje... Prawda jest taka, że nie masz sobie nic do zarzucenia. Wiedziałeś, że ona jest chora, ale do tej pory jakoś się trzymała i nie mogłeś przypuszczać, że tym razem to już koniec. Patrząc na to obiektywnie, zapewniłeś jej końcówkę życia w pełnym miłości, ciepłym otoczeniu. Na pewno dzięki tobie żyła dłużej i była szczęśliwa, że mogła z tego korzystać, ale kiedy przychodzi kres, to po prostu koniec – i to nie jest twoja wina. Mam kota, który urodził się z kocim katarem. Nie sądziłem, że przeżyje, więc chyba podświadomie zachowałem do niego pewien dystans emocjonalny w porównaniu do innych moich kotów, mimo że strasznie go kocham. Ma już 5 lat, ale regularnie, 2-3 razy w roku, jego stan nagle się pogarsza i choć go leczę, zawsze liczę się z tym, że rano zastanę go martwego. Wiem, że pewnego dnia to się skończy i to będzie zwyczajny poranek, dzień jak każdy inny, tyle że on odejdzie na zasłużony odpoczynek tam, gdzie już nigdy nie będzie chory. Ale póki co, tak samo jak twój kot, myślę, że jest po prostu szczęśliwy, ciesząc się życiem, każdą radosną chwilą i naszą więzią.
    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dobry wieczór,

    Potwierdzam to, co pisali inni – nie da się nie czuć winy, kiedy nasz mały przyjaciel odchodzi za Tęczowy Most, i to nawet jeśli poruszyło się niebo i ziemię, żeby go ratować. Ale przychodzi taki dzień, kiedy zwierzaki są już stare, chore i nic nie można na to poradzić. Pomyśl o całym dobru, które dla niej zrobiłeś, możesz być dumny, że dałeś tej małej kici tyle szczęścia. Życzę Ci mnóstwo siły.

    Przetłumaczony francuski
    L
    Lukas7 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dzień dobry,

    Nie obwiniaj się, podarowanie domu starszemu kotu to już jest coś wspaniałego.

    Warto wiedzieć tylko jedno: kot, który załatwia się poza kuwetą, na łóżko czy kanapę (czyli w miejsca, gdzie wie, że go zobaczysz), nie robi tego po to, żeby zrobić ci na złość. Najczęściej chce w ten sposób zwrócić twoją uwagę na jakiś problem zdrowotny.

    Kiedy tak się dzieje, poszukaj przyczyny.

    Powodzenia.

    Przetłumaczony francuski
    Blue_Cat
    Blue_cat Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dzień dobry Joy,

    Bardzo mi przykro z powodu Twojej straty. Ta kicia ewidentnie nie była w dobrym stanie. Chudnięcie, załatwianie się poza kuwetą, zaniedbane futerko, apatia, znaczna utrata zębów itd. to wyraźne sygnały choroby lub zbliżającego się końca. To, że raz się na nią zdenerwowałaś, naprawdę nie miało żadnego wpływu na jej odejście, o czym zresztą sama pewnie wiesz.

    Wszyscy czujemy poczucie winy, gdy odchodzą nasze koty. To zupełnie normalna reakcja, a jej brak byłby wręcz niepokojący.

    Trzymaj się ciepło, będziesz miała jeszcze inne koty, życie jest długie.

    Przetłumaczony francuski
    J
    Joy11 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Wielkie dzięki za wszystkie wasze odpowiedzi. Kiedy czytam wasze historie, ani przez chwilę nie myślę, że jesteście winni temu, co się stało... Ale tak strasznie trudno pogodzić się z tak nagłą stratą, tak bardzo go kocham. Mam szczerą nadzieję, że dałam mu najlepsze możliwe życie.

    Wyciągnę lekcję z tych błędów i kiedy tylko będę gotowa, na pewno przygarnę jakiegoś zwierzaka ze schroniska. Już nigdy nie będę odkładać na jutro spraw, które wydają się mniej istotne, niż są w rzeczywistości.

    Bardzo dziękuję za całe wasze wsparcie, dzięki wam będę mogła powoli uporać się ze stratą.

    Życzę mnóstwo szczęścia wam i waszym zwierzakom

    Przetłumaczony francuski
    M
    Mike64 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dzień dobry

    W pełni zgadzam się z Yume... kiedy nasz zwierzak odchodzi, wszyscy bez wyjątku czujemy poczucie winy. Czasami nie ma ku temu żadnego powodu, ale to po prostu ludzkie, wręcz wpisane w etapy żałoby... i tak, musimy przejść żałobę po naszych pupilach. 😥

    Mam 68 lat i widziałam już odejście wielu z nich, zawsze człowiek coś sobie wyrzuca... i tak jak napisała Yume, nie jesteśmy idealni. Moje ostatnie pożegnanie – Voyou, 7-letni kot, wcześniej w pełnej formie. Którejś nocy wrócił bardzo przerażony, ciężko oddychał... ale może nie myślałam wtedy wystarczająco trzeźwo przez nagłą śmierć mojej 13-letniej psiej staruszki zaledwie 6 dni wcześniej... zdecydowałam się poczekać do rana 😡😡😡 ...kiedy się obudziłam, był już w agonii i zmarł na moich oczach jakieś 30 minut później... więc tak, człowiek się obwinia... ja nie powinnam była czekać do rana... krótko mówiąc, robimy co możemy, w sytuacjach, które nas po prostu przerastają.

    Spróbujcie więc dostrzec pozytywy w waszej historii. Wasza kotka była stara i być może cierpiała na choroby, o których nie mieliście pojęcia. Kot, który oddaje mocz wszędzie, to naprawdę trudna sytuacja... Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, komu nigdy nie puściły nerwy... 😀😀😀 każdemu zdarzy się kiedyś na zwierzaka krzyknąć... albo przynajmniej o tym bardzo intensywnie pomyśleć.

    Ta mała kocinka miała godną końcówkę życia DZIĘKI WAM... nigdy o tym nie zapominajcie... inne zwierzaki nie mają tyle szczęścia, zwłaszcza teraz, gdy mamy taką straszną falę porzuceń.

    Myślcie o tych wszystkich dobrych chwilach z nią i jeśli tylko możecie, dajcie szczęście jakiemuś innemu czworonogowi, w schroniskach jest ich mnóstwo... to nigdy nie będzie ona, ale to po prostu nowa historia miłosna, która się zaczyna.

    Życzę wam dużo siły i odwagi na ten trudny czas.

    Przetłumaczony francuski
    Yume
    Yume Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dzień dobry,

    Nie sposób jednoznacznie stwierdzić, czy Pani kot odszedł z powodu zarobaczenia. Myślę jednak, że nie jest Pani jedyną osobą, która zmaga się z poczuciem winy po stracie zwierzaka (czy to przez przypadek, czy przez przeoczenie sygnałów, że działo się coś złego, czy też dlatego, że zwlekało się z wizytą u weterynarza...). Koleżanka mojej mamy niechcący przytrzasnęła kotka drzwiami balkonowymi, a na kotka mojej znajomej z pracy spadła suszarka na pranie – zginął na miejscu (mam mnóstwo takich przykładów). Sama strasznie się obwiniałam po śmierci mojej kotki. Dostała guzów listwy mlecznej po przyjmowaniu tabletek antykoncepcyjnych. Ponieważ nie dawała się łatwo dotykać, nie zauważyłam tego od razu. Operacja przebiegła pomyślnie, ale niedługo potem poczuła się gorzej. Znów zabrałam ją do weterynarza – okazało się, że ma wodę w płucach. Po dwóch dniach wróciła do domu, ale nie chciała jeść, więc karmiłam ją na siłę strzykawką. Kilka dni później wróciłam do domu i znalazłam ją leżącą w łazience (w miejscu, do którego nigdy nie zaglądała). Sąsiadka zawiozła mnie do kliniki i musiałam ją uśpić. Weterynarz powiedział, że nie było innego wyjścia, bo ona już umierała. To było naprawdę bardzo trudne – nie tylko sama strata, ale też świadomość, że to była moja wina. Przed tymi guzami nigdy nie chodziłam z nią do weterynarza (miała tylko pierwsze trzy szczepienia i nigdy nie chorowała). Gdybym chodziła na przeglądy, weterynarz może ostrzegłby mnie przed szkodliwością tabletek albo wcześniej zauważył zmiany. Gdybym wróciła do lecznicy od razu, gdy tylko zobaczyłam, że nie je, może udałoby się ją uratować i nie cierpiałaby tak bardzo... Niestety czasu nie cofniemy, możemy jedynie wyciągnąć wnioski na przyszłość. Dopiero po 10 latach poczułam się gotowa na kolejnego kota. Moja Yume ma teraz trzy lata. Wyciągnęłam lekcję z mojego wcześniejszego zaniedbania: wysterylizowałam ją i regularnie chodzimy na badania kontrolne. Kiedy raz się czymś zatruła (nawet nie wiem czym), została u weta na 24 godziny, a gdy po powrocie nie chciała jeść, po 48 godzinach od razu byłam z powrotem w gabinecie.

    Co do tego, że czuje Pani, iż zaniedbała ją Pani pod koniec – niestety nie jesteśmy idealni. Zdarzają się chwile, gdy jesteśmy mniej cierpliwi, mniej uważni... to po prostu ludzkie. Mnóstwo ludzi traci bliskich krótko po tym, jak się z nimi pokłócili. Choć poczucie winy w takiej sytuacji jest naturalne, najważniejsza jest ta cała miłość i uwaga, którą dawała jej Pani wcześniej. Życzę Pani dużo siły w tym trudnym czasie i proszę, niech nie daje się Pani przytłoczyć poczuciu winy,

    Przetłumaczony francuski
  • 9 komentarzy na temat 9

  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post