Cześć wszystkim,
To mój pierwszy post tutaj.
Spróbuję dokładnie opisać, co się stało, w nadziei, że może ktoś z Was miał podobną sytuację albo pomoże mi zrozumieć coś, czego ja nie widzę.
11 maja razem z mamą znalazłyśmy w ogrodzie kotka. Samego. Zabrałyśmy go, wyczyściłyśmy i pojechałyśmy do weterynarza, który dał nam mleko w proszku i powiedział, żeby go jeszcze nie odrobaczać. Ważył 300 g. Nie miał jeszcze zębów, ale był już niesamowicie towarzyski... jak tylko się go dotknęło, mruczał i szukał czułości. Przez 15 dni karmiłyśmy go butelką – to był prawdziwy żarłok, czasem aż się zastanawiałyśmy, czy to normalne. Potrafił wypić 30 ml na raz. Potem miał zaparcia, więc podałyśmy mu kilka kropel parafiny, co zadziałało i kupy były już w porządku. Mimo wszystko miał według mnie bardzo wzdęty brzuszek, a czasem wydawał mi się niezdarny, jeśli chodzi o tylne łapki. Nie chciał za to jeść chrupek. Był niesamowicie przytulaśny i skory do zabawy... Mam kilka kotów, ale żaden nie był tak uczuciowy jak ten mały. Wszystko wydawało się być na dobrej drodze.
W tę sobotę, 29 maja, mama szła do pracy, więc dała mu 20 ml z butelki. Jak wróciła, miauczał jak zwykle, dała mu 10 ml, ale więcej już nie chciał. Po południu nic więcej się nie działo. Wieczorem mama się z nim bawiła i podczas zabawy spadł z łóżka. Mama się zmartwiła i obserwowała go do 1:00 w nocy – wszystko było okej. Poza jedną rzadką kupą, ale to była pierwsza taka sytuacja, więc nie panikowałyśmy. Następnego dnia zajmowałam się nim do 13:00, wszystko było w porządku, bawił się, tulił... Ale wypił tylko 10 ml mleka, co było dziwne, wiedząc, że zazwyczaj pił 3 porcje dziennie. Wieczorem o 18:00 mama się z nim bawiła, a potem zostawiła go, żeby pospał. Przyszła do niego 30 minut później, a jego nie było tam, gdzie leżał. W kuwecie była rzadka kupa z taką jakby czarną mazią w środku. Kotek wczołgał się za poduszkę, leżał tam martwy... Przybiegłam spanikowana, serce jeszcze biło, ale już w ogóle nie oddychał. Potem tętno zanikło, był już taki słabiutki.
Więc moje pytanie:
Co mu się mogło stać? Czy coś pominęłyśmy? Problemy z sercem? Pasożyty? Coś innego?
Dzięki, że doczytaliście, bo wyszło trochę długo...