Cześć wszystkim,
Piszę do Was, bo kompletnie nie wiem, co robić.
Już wyjaśniam: mieszkamy w bloku na 2. piętrze, a nasi sąsiedzi z dołu od jakiegoś czasu mają kota. Widywałam go czasem w oknie i wydawał się szczęśliwy. Nigdy go nie wypuszczali na zewnątrz, ale niektóre koty całkiem dobrze to znoszą.
Tyle że od 2 nocy i 3 dni kot jest zamknięty na ich balkonie, na który mamy bezpośredni widok z naszej sypialni. Siedzi tam uwięziony bez jedzenia i picia, nie ma kuwety ani żadnych swoich rzeczy...
Oczywiście miauczy, zwłaszcza w nocy – serce się kraje, kiedy słyszy się, jak płacze!!
Dzisiaj mam wolne i po tym, jak kot spędził kolejną noc sam na balkonie, od rana dobijałam się do sąsiadów, ale pewnie są w pracy. Spróbuję jeszcze raz wieczorem, ale co mam zrobić, jeśli ich to nic nie obejdzie?! Czy powinnam dzwonić do TOZ-u??
Wrzuciłam mu trochę karmy, przynajmniej tyle zjadł, ale nie mam pojęcia, jak podać mu wodę. Mam nadzieję, że uda mi się pogadać z sąsiadami i dowiedzieć się, dlaczego tak go traktują.
Z góry dziękuję za wszystkie rady.