Cześć wszystkim
Przez ostatnie kilka tygodni trochę się martwimy z moim partnerem, bo nasza 11-miesięczna kicia przestała mruczeć.
Nigdy nie była jakimś wielkim pieszczochem, ale jak już jej się zdarzało, to mruczała czasem bardzo głośno. Jednak od czasu naszej przeprowadzki dwa miesiące temu, nie mruczy już w ogóle. Za to znacznie więcej miauczy, żeby zwrócić na siebie uwagę i wyprosić drapanko.
Rzadziej się do nas przytula, a kiedy już to robi, to bez żadnego mruczenia, mimo że sama szuka pieszczot i pcha się do nas.
Bardzo się niepokoję, bo boję się, że jest nieszczęśliwa… a nie wiem, jak temu zaradzić.
To kotka niewychodząca, która opuszcza mieszkanie tylko raz w miesiącu, kiedy jedziemy do moich rodziców na wieś. Adoptowaliśmy ją, gdy miała 2 miesiące i bawimy się z nią tak często, jak to możliwe. Staramy się robić wszystko, żeby czuła się u nas jak najlepiej, ale ten brak mruczenia naprawdę nas martwi…
Macie jakieś pomysły, z czego to może wynikać? I co możemy zrobić?
Z góry dziękuję za pomoc