Niewyjaśnione śmierci kociąt?

M
Melyameli Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Dzień dobry, dobry wieczór wszystkim,

Dokładnie 2 miesiące temu przygarnęłam śliczną kotkę. Okazało się, że była na samym początku ciąży.

No i kilka tygodni później, a konkretnie 30 października 2021 roku, urodziła 5 ślicznych kociaków (to jej pierwszy miot, jest bardzo młoda, ma półtora roku).

Ciąża przebiegała całkiem dobrze, robiłam wszystko, żeby ją uspokoić i wspierać. Maluchy były wychłodzone, więc umieściłam je razem z mamą w pokoju nagrzanym do 21 stopni. Kocięta miauczały i się ruszały. Aż tu nagle rano odkryłam jedno maleństwo leżące osobno w kącie koszyka – zimne, bez życia. Reszta miała się dobrze, mama je lizała, maluchy bez problemu piły mleko, a potem kotka wylizywała im okolice odbytu i dół brzuszka, żeby pobudzić trawienie. Poszłam do pracy na 7:00. Wróciłam około 14:00 i okazało się, że kolejne 2 maluchy odeszły!!! Nie rozumiałam, co się dzieje, więc zadzwoniłam do weterynarza, który udzielił mi kilku porad i zasugerował, by w miarę możliwości karmić je butelką sztucznym mlekiem, bo może kotka nie ma go wystarczająco dużo. Od razu tak zrobiłam. Maluchy ładnie ssały, nie było żadnych problemów, mama nadal się nimi zajmowała.

W czasie, gdy przygotowywałam sobie coś do jedzenia, wróciłam do nich i przeżyłam szok: 2 z 3 pozostałych kociąt nie żyły...

Dlaczego???!!! Znowu dzwoniłam do weterynarza, ale niestety to była niedziela. Obdzwoniłam innych, odebrał jeden wet na dyżurze i powiedział, że nic nie może zrobić!!! Stwierdził, że kocięta są bardzo delikatne, a śmiertelność w pierwszym tygodniu życia jest ogromna... kazał mi kontynuować karmienie butelką, co sumiennie robiłam. Co 2 godziny.

W poniedziałek rano z kociakami było wszystko w porządku. Nakarmiłam je i zostawiłam z matką. Zaglądałam do nich od czasu do czasu – spały. Nagle usłyszałam, jak jeden kociak miauczy i popiskuje. Podeszłam, a on właśnie wydał ostatnie tchnienie... mama go przytulała, lizała... nie rozumiem tego!!! Został ten ostatni maluszek, który już był zimny i miał bezdechy... Położyłam termofor, a potem owinęłam go ręcznikiem, żeby go ogrzać, ale po kilku minutach przestał oddychać... Jak to możliwe, że całe rodzeństwo odeszło w mniej niż 48 godzin!!!

Dzisiaj umówiłam już kotkę na sterylizację... ale wciąż jestem w szoku po tym, co się wydarzyło. To niesamowite, jak szybko szczęście może zmienić się w koszmar... Musiałam o tym porozmawiać. Moje pytanie brzmi: czy ktoś z was przeżył coś podobnego? Dlaczego kocięta umarły? Macie jakieś hipotezy? Dzięki za pomoc i za to, że mnie wysłuchaliście...

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

8 odpowiedzi
Sortuj według:
  • M
    Moonetmiel Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Cześć

    Moja kotka w ten piątek urodziła 5 kociąt. Wszystko było z nimi w jak najlepszym porządku, a nagle dwa z nich odeszły. Totalnie panikuję, co mam zrobić, żeby pozostała trójka przeżyła? BŁAGAM, POMÓŻCIE MI! Żaden weterynarz nie jest dostępny aż do września.

    Przetłumaczony francuski
    M
    Matcs12 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Cześć, przechodzę właśnie przez to samo co Ty. Moja kotka miała miot 5 kociąt i w ciągu 48 godzin troje z nich zmarło bez żadnego wyraźnego powodu. Dzwoniłam do mojego weterynarza, podejrzewa on koci katar – to choroba, która jest niesamowicie zaraźliwa dla maluchów. Moje czuły się dobrze, a potem nagle, w ciągu 15 minut, jeden odchodził... i tak trzy razy. Mam ogromną nadzieję, że te dwa ostatnie przeżyją (cała trójka zmarła mi na moich rękach). Szczerze mówiąc, nie wiem już, co robić.
    Przetłumaczony francuski
    A
    Amy2fast Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Dzień dobry. Spotkało mnie to samo... Znalazłam kotkę, a właściwie to ona znalazła mnie. Błąkała się po jakimś składzie i podeszła do mnie akurat tego dnia, kiedy tam byłam. Nie mogłam się oprzeć i zabrałam ją do domu. Zorientowałam się, że spodziewa się małych. Trzy dni później zaczęła rodzić. Pierwszy urodził się bez problemów, ale z drugim miała straszne trudności. Utknął w połowie. Po 5 minutach w końcu wyszedł, ale 3 minuty później odszedł... Były strasznie malutkie, a mama bardzo młodziutka. Potem urodziła jeszcze dwa... Przez kilka godzin wszystko wydawało się być w porządku. Skoczyłam szybko kupić jej jakąś karmę i parę rzeczy dla siebie, a po powrocie okazało się, że urodziła kolejnego, którego też znalazłam martwego... Chwilę później kolejny odszedł... :((( Serce mi pęka... Zostały trzy... Dziś rano trzeci też odszedł. Poszłam do kuchni zapalić papierosa około 7-8 rano, a jak wróciłam, on już nie oddychał... Poszłam do weterynarza poprosić o mleko dla kociąt, a po powrocie jeden z nich wydał mi się zimny i przestał ssać. Szybko pobiegłam z tą dwójką do lecznicy. Jeden już nie żył. Weterynarz zaproponował, żeby zostawić tego wychłodzonego, by go lepiej ogrzać i spróbować utrzymać go przy życiu... Zadzwoniłam do nich 30 minut później – on też odszedł... Tak bardzo bym chciała, żeby chociaż ten ostatni przeżył... wydaje się trochę silniejszy i waży więcej niż pozostałe... Boże, proszę... nie zabieraj go też... Dziękuję za wasze historie i słowa wsparcia... To takie trudne, gdy trzyma się je w rękach takie bez życia... Dbajcie o siebie i o zwierzęta.
    Przetłumaczony francuski
    Blue_Cat
    Blue_cat Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dobry wieczór,

    To oczywiście wstrząsające, ale bez sekcji zwłok nigdy nie poznasz dokładnej przyczyny. Hipotermia? Wada wrodzona? Bardzo słaby pokarm matki i złe przyswajanie sztucznego mleka?

    Bardzo dobrze robisz, decydując się na szybką sterylizację. To, co stało się z tym miotem – który został całkowicie zdziesiątkowany, co zdarza się raczej rzadko – mogłoby się powtórzyć. Postaraj się zapomnieć o tych smutnych widokach; mama pewnie już o nich zapomniała, więc teraz skup się przede wszystkim na jej zdrowiu.

    Po sterylizacji jej stan pod każdym względem się poprawi. A może warto przy okazji narkozy do zabiegu zrobić jej badanie krwi, żeby wykluczyć niektóre choroby? To będzie dodatkowy koszt, ale może okazać się bardzo przydatne.

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Tak, to możliwe, ale zazwyczaj nie zabija to wszystkich kociąt.

    Ja skłaniam się raczej ku teorii o „ukrytej” chorobie.

    To znaczy, że Pani kotka jest nosicielką jakiegoś świństwa – sama nie choruje, ale maluchy już tak. Czasem chorują jeszcze w brzuchu, a czasem rodzą się już martwe.

    Problem polega na tym, że to może się powtórzyć. O ile przypadek wspomniany przez del2244 wiąże się z niezgodnością między samcem a samicą, a potem między matką a młodymi, o tyle w moim przykładzie problem leży po stronie kotki. Istnieją pewne choroby, przez które samice nie są w stanie wydać na świat zdolnego do życia potomstwa.

    Dla bezpieczeństwa należałoby koniecznie wysterylizować kotkę. W opisanym przeze mnie przypadku kotka będzie miała tylko martwe lub niezdolne do życia mioty, co jest dla niej bardzo niebezpieczne – zarówno w trakcie ciąży, jak i podczas porodu, bo martwe płody nie układają się prawidłowo do wyjścia. Z kolei w tym drugim przypadku istnieje ryzyko, że kotka znowu trafi na tego samego kocura, który ją zapłodnił.

    Nie wiem, czy to Panią pocieszy, ale przysięgam, że lepiej, że ostatni kotek odszedł w ten sposób. I tak istniało ogromne prawdopodobieństwo, że nie udałoby mu się przeżyć. Karmiąc go, dałaby mu Pani tylko chwilę zwłoki, a to byłoby gorsze, bo zdążyłaby się Pani do niego przywiązać. Walczyłaby Pani o niego, myśląc, że jeśli dotrwa do wieku odstawienia od pokarmu matki, czyli około 2 miesięcy, to będzie uratowany – a on i tak by pewnie odszedł (nie ma pewności, ale jest to bardzo prawdopodobne).

    Proszę ją wysterylizować, jeśli nie chce Pani narażać kotki na ryzyko. Taka ciąża z chorymi lub martwymi płodami to dla niej wielkie zagrożenie. No i jeśli nie chce Pani znów przechodzić przez tę szokującą sytuację – domyślam się, jak bardzo cieszyła się Pani na te maluchy, ale życie niestety nie zawsze układa się tak, jak powinno.

    Przetłumaczony francuski
    D
    Del2244 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Zwykłe oznaczenie grupy krwi matki mogłoby dać odpowiedź. Jeśli ma ona grupę B, to izoerytroliza noworodków jest częstą przyczyną śmierci kociąt w ich pierwszych dniach życia.

    Przetłumaczony francuski
    M
    Melyameli Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Przede wszystkim dzięki za odpowiedź. Tak, to dokładnie to samo, co powiedział mi weterynarz – że to „normalne”, że najsłabsze odchodzą... ale czy to znaczy, że wszystkie były słabe? To niemożliwe... Myślałam o sekcji zwłok, ale otwieranie ciała tej istotki, która tak bardzo cierpiała, po prostu budzi we mnie ogromny opór...
    Przetłumaczony francuski
    Kikaah
    Kikaah Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Może spróbuj poprosić o sekcję zwłok jednego z kociąt, żeby dowiedzieć się, czy nie miało jakiejś choroby, wady rozwojowej, czy może po prostu nie doszło do wychłodzenia (podobno zdarza się to całkiem często). Nigdy nie widziałam śmierci całego miotu, ale za każdym razem (choć nie zdarzało się to często), gdy towarzyszyłam przy narodzinach, czy to u psów, czy u kotów, zawsze trafiał się jeden maluch, który nie przeżył. Natura bywa czasem okrutna…
    Przetłumaczony francuski
  • 8 komentarzy na temat 8

  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post