Uśpiłam mojego kota. Bardzo tego żałuję

?
Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Wczoraj uśpiłam mojego kota i strasznie tego żałuję. Był chory (rak wątroby) i od dłuższego czasu już nie jadł. Przestał przyjmować pokarm tydzień temu, a wcześniej jadł ledwo co, mniej niż 10 gramów dziennie. Mimo wszystko wciąż troszkę pił. Ale zaczynał już bardzo słabnąć. Mimo to reagował, gdy go zaczepiałam; uwielbiał, kiedy go czesałam. Przedwczoraj chodził już bardzo powoli i nie dawał rady sam wskoczyć na kanapę. Mam do siebie ogromne wyrzuty sumienia, że skróciłam mu życie, choć mam świadomość, że był nieuleczalnie chory. Mogłam jeszcze odrobinę poczekać. Zrobienie tego wczoraj... czuję, że to było za wcześnie. Czuję się okropnie z tym, co zrobiłam. Czy ktoś z Was był w podobnej sytuacji?

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

26 odpowiedzi
Sortuj według:
  • M
    Mainecoonlover Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Właśnie trafiłem na to forum. Gdybym tylko odkrył je 8 dni temu. W przypadku naszego kota – chorował na raka nerki i według lekarki z oddziału chorób wewnętrznych miał też guzki na trzustce. Ale minęły dopiero 24 godziny, od kiedy przestał jeść i schował się pod wersalką. Ta lekarka z interny (okropna osoba, zupełnie bez szacunku do właścicieli) kazała nam go uśpić 17.07.25. Myślę, że obciążenie emocjonalne po transfuzji, która według tej specjalistki nie postawiła naszego kota na nogi, było zbyt duże. Stres i brak snu po nocnej hospitalizacji sprawiły, że mój mózg przestał słuchać mojej woli. Pojechałem do naszej stałej weterynarz, do której ta specjalistka zdążyła już zadzwonić, żeby przygotować eutanazję. Bez żadnej wcześniejszej konsultacji ani uzyskania świadomej zgody, nasza weterynarz uśpiła naszego 15-letniego maine coona. W pewnym sensie pozwoliłem na to ostateczne działanie wbrew swojej woli i wartościom. Wszystko działo się w zawrotnym tempie.

    Jestem absolutnie zdruzgotany. Dopiero po zastrzykach dotarło do mnie, co się właściwie stało. To potworne. Nasz piękny kot, który tak bardzo nas kochał, odszedł. Pod żadnym pozorem nie należało go wtedy usypiać. Mój syn bardzo to przeżywa od tego 17 lipca. Ani nasza weterynarz, ani ta specjalistka nie dopełniły procedur zalecanych przez izbę lekarsko-weterynaryjną.

    Przetłumaczony francuski
    J
    Josedelma Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Proszę nie mieć wyrzutów sumienia. Jeśli Państwa kot miał nowotwór, a jakość jego życia – i Państwa również – była już bardzo niska, to była to najlepsza decyzja dla obu stron. Wiem, że to trudne, ale w ten sposób pokazali Państwo, jak ważne jest dla Was jego dobre samopoczucie, którego on sam nie mógł już zaznać. Właśnie dowiedziałem się, że moja 16-letnia kotka ma nowotwór i po głębokim przemyśleniu sprawy wiem, że nie chcę patrzeć, jak cierpi i kończy życie, nie mogąc się nawet ruszyć. Po co fundować naszym kotom niepotrzebne cierpienie? Bardzo współczuję i rozumiem Państwa ból.
    Przetłumaczony francuski
    O
    Oceane10 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Twój post jest z 2021 roku, więc może moja wiadomość nigdy nie zostanie przeczytana. Ale trafiłam dziś wieczorem na Twój wpis… mam nadzieję, że Twój smutek już nieco zelżał. 🙏. W tym tygodniu musiałam uśpić mojego kota, który miał na imię Kaloo, i strasznie się obwiniam. Podejrzenie guza jelit, był na kortyzonie, który przynosił mu ulgę, kiedy udawało mi się go podać. Miał jeszcze w sobie trochę energii, mimo bardzo silnej anemii i odwodnienia. Wychodził na zewnątrz, ale czasem musiałam go wnosić z powrotem, bo nie miał siły sam wejść. Miał apetyt, ale nie był już w stanie normalnie jeść, raz był bardzo słaby, a innym razem bardziej ożywiony. Tego dnia czuł się całkiem nieźle, ale nagle zaczął płakać, co zdarzało mu się już wcześniej. Wtedy pod wpływem nagłego impulsu gwałtownie włożyłam go do kontenerka i pojechałam prosto do weterynarza. Nienawidził kontenerka, więc musiałam działać szybko, inaczej bym się na to nie zdobyła. Ale wszystko potoczyło się tak błyskawicznie i brutalnie. Mój kot zupełnie się tego nie spodziewał. Jest mi strasznie ciężko, nie tylko z powodu jego braku, ale też przez to, w jaki sposób pozwoliłam mu odejść. Pokój jego duszy. Tak bardzo mi go brakuje. ♥️

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dzień dobry,

    Moje szczere wyrazy współczucia. Chciałem tylko powiedzieć, że moim zdaniem my, właściciele zwierząt, wszyscy znamy ten ból. Proszę się nie martwić – choć tęsknota nigdy nie znika całkowicie, z czasem przestaje być aż tak nie do zniesienia. Przede wszystkim proszę nie popełniać mojego błędu: proszę nie zamykać się w sobie i mówić o swoim smutku. Może Pan/Pani wygadać się tutaj, porozmawiać z kimś bliskim albo ze specjalistą. Dużo siły!

    Przetłumaczony francuski
    Bourges18
    Bourges18 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Dzień dobry, Czytam wasze wpisy i płaczę. Trzy tygodnie temu musiałam uśpić mojego 17-letniego kota i wciąż nie mogę się po tym pozbierać. Zaczął czuć się gorzej 16 maja. Bez przerwy chodziliśmy do weterynarza, wciąż mając nadzieję, że z tego wyjdzie. Kilka lat temu już dwa razy prawie go straciłam, ale wtedy zawsze udawało się go uratować. W ostatnim czasie przestał jeść i nie miał siły stać na łapkach. Złapał infekcję dróg moczowych i mimo dwóch wizyt u lekarza i dwóch różnych kuracji, choroba wróciła. Schudł 3 kilogramy, a przecież jeszcze parę lat temu ważył aż 9 kg. Wtedy zrozumiałam, że muszę pozwolić mu odejść, bo życie nie sprawiało mu już żadnej radości. Ale od tamtej pory ciągle płaczę, nie mogę spać i straciłam chęć do czegokolwiek. Zabrałam go kiedyś z ulicy i strasznie mi go brakuje. Jestem bardzo nieszczęśliwa.
    Przetłumaczony francuski
    Lolo8
    Lolo8 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Moja kotka odeszła w środę. To była bardzo łagodna eutanazja, dwuetapowa – najpierw narkoza, potem barbiturany. Odeszła szybko, byłam przy niej. To ostatni gest miłości, jaki mogłam dla niej zrobić. Była już taka słaba, wycieńczona uporczywym brakiem apetytu spowodowanym problemami trawiennymi. Miała 15 lat i jej cierpienie tylko by się pogłębiało. Oczywiście zadaję sobie mnóstwo pytań – czy to już był ten właściwy moment? Czy powinnam była spróbować jeszcze jednego zastrzyku z kortyzonu, po którym jadła odrobinę przez parę dni, a potem znowu nic? Mimo tych wszystkich dręczących myśli, w głębi duszy wiem, że odeszła spokojnie i bez bólu. To ostatni obraz, jaki zachowam w pamięci. Oszczędziłam jej dalszych cierpień, ale to wszystko jest strasznie trudne.
    Przetłumaczony francuski
    J
    Jessicaty Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    To było najlepsze, co mogliście zrobić. Odszedł szybko, spokojnie, blisko Was. Gdybyście nic nie zrobili, ryzykowałbyście, że będzie umierał w cierpieniu, w nocy, z dala od Was. Myślę, że mielibyście do siebie żal do końca życia.

    Tak, to prawda, byliśmy przy nim, mówiliśmy do niego, głaskaliśmy go, ale strasznie panikowałam przez jego reakcję – a to było dokładnie to, czego chciałam uniknąć: widoku, jak się dusi i krzyczy. Nie ze względu na siebie, bo inaczej bym przy tym nie była, ale ze względu na niego. Chciałam, żeby nie cierpiał, a widząc, jak to wyglądało w porównaniu do tych zwierzaków, które po prostu zasypiają przed ostatnim tchnieniem, bardzo się boję, że jednak cierpiał, tak łapiąc powietrze i otwierając pyszczek przy każdym oddechu. To nas naprawdę totalnie rozbiło...

    Przetłumaczony francuski
    J
    Jessicaty Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Dzień dobry. Niestety w ciągu mojego długiego życia musiałam uśpić kilka moich zwierzaków, oczywiście wszystkie były już nieuleczalnie chore. Zawsze byłam przy nich do samego końca i żaden z moich pupili nie zareagował tak, jak ten u Jessicaty. Po pierwszym zastrzyku zasypiały bardzo szybko i głęboko (w ciągu kilku sekund). Potem weterynarz sprawdza kilka odruchów, zanim poda drugi, ten ostateczny zastrzyk. Kot w ogóle nie reaguje, a serce szybko przestaje bić. Weterynarz sprawdza, czy wszystkie funkcje życiowe ustały, około 10 minut po drugim zastrzyku. To bardzo trudny moment, ale nie zauważyłam ani śladu cierpienia, choć trzymałam moje koty w ramionach podczas obu zastrzyków. Spokojna śmierć bez bólu to ostatni dowód miłości, jaki możemy podarować ukochanemu zwierzęciu. Uporczywa terapia to nie jest miłość. Dużo siły dla wszystkich, którzy muszą podjąć tę ostateczną decyzję. Dzień dobry, dziękuję za Twój wpis. To trochę krzepiące dla osób, które przechodzą przez to trudne doświadczenie, i dla Ciebie, bo Twoje serduszka odeszły spokojnie. Tak bardzo chcielibyśmy zobaczyć, jak on po prostu zasypia, jak się wycisza. Dlatego zupełnie nie rozumiem, co się stało z naszym kotem, tej jego reakcji po zastrzyku. To wyglądało, jakby narkoza w ogóle nie zadziałała. Czytałam, że to może zająć od 5 do 10 minut, zanim kot zasypia. On w tym czasie nie stracił przytomności, tylko wpadł w panikę. Nie potrafię wyrzucić z głowy widoku jego ciałka, które nie może złapać tchu, i tych jego ostatnich krzyków. To mnie prześladuje. Po tych wszystkich latach szczęścia i czułości, które nam podarował, to zakończenie wydawało się dla niego takie gwałtowne. Może nie wybraliśmy odpowiedniego momentu albo właściwej osoby, która miała mu towarzyszyć. Myślę, że odszedł w cierpieniu, choć celem było przecież coś zupełnie przeciwnego. Ciągle o tym myślę, ale teraz jest już po wszystkim...
    Przetłumaczony francuski
    J
    Jasmine16 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    To było najlepsze, co mogliście zrobić. Odszedł szybko, spokojnie, przy Was. Gdybyście nic nie zrobili, ryzykowałby śmierć w cierpieniu, w nocy, z dala od Was. Myślę, że wyrzucalibyście to sobie do końca życia.

    Przetłumaczony francuski
    Blue_Cat
    Blue_cat Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dzień dobry,

    W swoim długim życiu ze smutkiem musiałam poddać eutanazji kilka moich zwierząt – oczywiście wszystkie były już nieuleczalnie chore. Zawsze towarzyszyłam im do samego końca i żaden z moich pupili nie zareagował tak, jak ten należący do Jessicaty.

    Po pierwszym zastrzyku zasypiały bardzo szybko i głęboko (w zaledwie kilka sekund). Następnie weterynarz sprawdza szereg odruchów, zanim poda drugi, ostateczny zastrzyk. Kot nie wykazuje wtedy żadnej reakcji, a serce szybko przestaje bić. Wet sprawdza, czy wszystkie funkcje życiowe wygasły, około 10 minut po podaniu drugiej dawki. To niezwykle trudna chwila, ale nie zauważyłam ani śladu cierpienia, mimo że trzymałam moje koty w ramionach podczas obu zastrzyków.

    Łagodna śmierć bez cierpienia to ostatni dowód miłości, jaki możemy podarować ukochanemu zwierzęciu. Uporczywa terapia nie jest miłością. Dużo siły dla tych z Was, którzy muszą podjąć tę ostateczną decyzję.

    Przetłumaczony francuski
  • 10 komentarzy na temat 26

    Wyświetl więcej
  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post