Uśpiłam mojego kota. Bardzo tego żałuję
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Dziękuję wam wszystkim za waszą życzliwość i empatię. Bardzo mi pomagacie tym, co piszecie, jeszcze raz dziękuję z całego serca. Nawet nie wiecie, jak bardzo koi to mój ból. Dzisiaj rano wstałam oczywiście nadal smutna, ale trochę spokojniejsza niż wczoraj. Cały ten proces oswajania się z tą stratą idzie bardzo powoli. Wracałam myślami do chwil z jego ostatniego poranka ze mną i to prawda, że on nie miał już siły stać na łapach. Wstawał na dwie sekundy, żeby się napić, i od razu kładł się tam, gdzie akurat stał. Jak wszystkie nasze zwierzaki, nie zasłużył na cierpienie. Brakuje mi go i na pewno będzie mi go brakować.
@Kalou124
To zawsze dzieje się za szybko, to oczywiste. Nawet jeśli człowiek się tego spodziewa po usłyszeniu diagnozy. Ale nigdy nie jest się na to gotowym w stu procentach, to jasne.
Pozdrawiam was serdecznie
To zupełnie normalne, że masz poczucie winy. Każdy z nas to czuje, gdy staje przed tą ostateczną decyzją, z której nie ma już odwrotu. Pamiętaj jednak, że nie dało się już nic zrobić, żeby go uratować. Podarowałeś mu najpiękniejszy dowód miłości, na jaki mógł liczyć – oszczędziłeś mu cierpienia, a on odszedł w spokoju, otoczony całą Twoją miłością.
Trzymaj się dzielnie, to bardzo trudna próba, ale czas z czasem ukoi Twój ból. Nigdy o nim nie zapomnisz, on już na zawsze zostanie w Twoim sercu.
Dobry wieczór Grumeau,
Ma Pan/Pani rację. To wszystko potoczyło się bardzo szybko – diagnozę postawiono pod koniec sierpnia. Wczoraj węzły chłonne były już mocno powiększone, można je było wyraźnie wyczuć przy dotyku. To prawda, człowiek czasem zapomina, jakie one są kruche. Od czerwca zaczął wymiotować, ale błędnie przypisałem to roślinom, które czasem podjadał. To był straszny błąd – gdybym tylko wcześniej zabrał go do weterynarza. Zacząłem go prowadzać do pani weterynarz w połowie lipca. Najpierw zdiagnozowano u niego zapalenie trzustki i od tamtej pory jego stan stale się pogarszał. Dopiero gdy poszedłem do innego weterynarza, dowiedziałem się, że to nowotwór wątroby, a nie zapalenie trzustki. Może dałoby się go jeszcze uratować, ale na tamtym etapie było już za późno. Dziękuję za słowa wsparcia.
Dobry wieczór
Nie mam właściwie nic do dodania do tego, co napisała Kalou. Sama też musiałam uśpić rocznego kotka, który od początku miał w życiu pod górkę, mimo wielu prób ratowania go. Nie obwiniaj się, weterynarze nie robią tego bez powodu, a rak to prawdziwe świństwo. To nie Twoja wina i to była jedyna słuszna decyzja
To nam przypomina, jak kruche są te stworzenia i jak ważne jest spędzanie z nimi czasu, bo wszyscy jesteśmy tu tylko na chwilę. Dużo siły w tym trudnym czasie
26 komentarzy na temat 26