Czy mój kot to mieszanka bengala?
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
He😁
To nie był żaden zarzut z mojej strony, chciałem tylko powiedzieć, że bengal nie jest jakimś wyjątkowo wielkim kotem. Te 6 kg u Pańskiego to już całkiem spory kot, ale wśród moich nierasowych dachowców miałem pięć takich, które ważyły ponad 7 kg, w tym jeden 8 kg i inny 9 kg – i żaden nie był gruby, po prostu miały potężną budowę.
Dlatego właśnie pytałem, czy nie pomylił go Pan z savannah, który jest jednym z trzech największych kotów domowych (chyba do 13 kg). Mieszanka savannah byłaby pewnie bardzo dużym, wysportowanym kotem na wysokich łapach.
Ale rozumiem, co chciał Pan przekazać. Rzecz w tym, że w genach europejskich dachowców jest tyle dawnych krzyżówek z kotami orientalnymi, afrykańskimi (sylvestris lybica) i bez wątpienia z nowoczesnymi rasami, że nie da się jednoznacznie stwierdzić pokrewieństwa akurat z bengalem, zwłaszcza oceniając tylko po wyglądzie futra.
Proszę pamiętać, że nawet u ludzi zdarzają się tak ciekawe mieszanki, które podważają teorię, że znając rasę, można przewidzieć problemy zdrowotne.
Ja na przykład jestem naturalnie ciemnoskóry, taka „czysta rasa” (lol), nie jestem metysem, więc mogę się wygrzewać w tropikalnym słońcu bez strachu o oparzenia. Oczywiście czerniaka można złapać zawsze, jeśli się nie uważa, ale oparzenia słoneczne, które znają „biali”... ja nawet nie wiem, co to jest!
Z kolei mam znajomych z Afryki, którzy są metysami, choć mają ciemną skórę, i oni przez tę mieszankę genów dostają oparzeń słonecznych jak biali, choć może trochę słabszych...
Zmierzam do tego, że zwierzęta rasowe często mają choroby wynikające z inbredu (pokrewieństwa), a to, że ten kot nie ma rodowodu, może go wręcz chronić przed problemami typowymi dla rasy dzięki temu „wymieszaniu” genów i uniknięciu skutków ostrej selekcji.
Masz może zdjęcie z jakimś przedmiotem, żeby było widać skalę?
Bengal to kot średniej lub większej budowy, 6 kg to naprawdę nic nadzwyczajnego, nawet dla zwykłego dachowca.
Może pomyliło Ci się z savannah?
Kalou, PKD (choroba nerek) – coś ci się pomieszało 😁
Ten kociak jest prześliczny, ale moim zdaniem ani trochę nie przypomina bengala. To po prostu piękny dachowiec. Po co na siłę doszukiwać się u niego rasowych przodków? Niekastrowany bengal nie biegałby sobie ot tak po ulicy, uganiając się za okolicznymi kotkami, no chyba że jego właściciele byliby skrajnie nieodpowiedzialni.
Tak, to prawda, nie powinno się wypuszczać niewykastrowanego kota, mamy już i tak wystarczająco dużo bezdomniaków.
Ja nie jestem wymagająca, kot to kot, więc mam dachowce i są przepiękne. Każdy ma swój charakter, nie ma dwóch takich samych.
Nie bardzo zrozumiałam, o co chodzi z tymi wadami genetycznymi.
Jeśli taki kot skrzyżuje się z innymi (nawet jeśli nie powinien) bezdomnymi kotami, to przecież i tak może się później bez problemu rozmnożyć z kotem swojej rasy z rodowodem. Nie rozumiem więc – o co chodzi z tymi wadami genetycznymi?
To na pewno dachowiec, ale czemu by nie miał mieć ojca bengala albo jakiegoś miksa bengala?
Ci, którzy mają bengale czy koty rasowe, też je wypuszczają – to przecież wciąż kot i ma takie same potrzeby.
Dzień dobry,
Twój kot ma faktycznie niecodzienne umaszczenie, ale dachowce to wynik wielu krzyżówek i genetyka potrafi to wszystko nieźle wymieszać. W efekcie czasem rodzą się prawdziwe cuda, które przypominają tę czy inną rasę. To mimo wszystko dachowce, ale są przepiękne.
(Potwierdzam, jeśli chodzi o weterynarzy – ci, którzy naprawdę znają się na rasach kotów, to mniejszość).
Dla potwierdzenia, oto zdjęcie małego dachowca, który też przypomina bengala, choć nim nie jest:
