Odeszła moja kotka, jak sobie z tym poradzić?
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Dzień dobry lub dobry wieczór,
Zajrzałem na Twój profil i widzę, że masz 16 lat... Jestem od Ciebie starszy i mogłabyś być moją córką... Pozwolę sobie więc pisać do Ciebie na „ty”, jeśli nie masz nic przeciwko...
Zawsze trudno jest stracić zwierzaka, nieważne czy to kot, pies czy jakiekolwiek inne stworzenie... I wiem, co mówię... Straciłem psa, gdy miałem 25 lat i to było naprawdę trudne doświadczenie... Daj sobie czas na żałobę i rozmawiaj o tym z osobami, o których wiesz, że Cię wysłuchają... Możesz też zawsze wejść tutaj na stronę i się wygadać, jeśli będziesz miała taką potrzebę... Pamiętaj, że dałaś jej mnóstwo szczęścia i że ona teraz odpoczywa w spokoju... Może tego nie widzisz, ale myślę, że ona wciąż jest gdzieś blisko was... Może nawet dostaniesz jakieś znaki jej obecności, niezależnie od tego, czy się w to wierzy, czy nie...
Tak jak pisze Blue Cat, niestety wszyscy przeszliśmy przez to straszne doświadczenie. W zeszłym czerwcu pożegnałam mojego pierwszego towarzysza – był ze mną 18 lat.
Był moim jedynym zwierzakiem w całym życiu, moją kocią bratnią duszą...
Wiedziałam, że jego strata będzie bolesna, ale to, co czuję, jest właściwie nie do opisania...
Pomogła mi myśl, że dzięki mnie ta futrzasta kulka przeżyła szczęśliwie 18 lat i że robiłam wszystko dla jego dobra i szczęścia aż do ostatniego tchnienia...
Ja, która od zawsze mam absolutnego bzika na punkcie zwierząt, nagle straciłam cały entuzjazm do innych kotów, które spotykałam... Pół roku później rozmawiałam z przyjaciółką, która jest domem tymczasowym dla fundacji. Zapytała mnie, czy planuję przygarnąć kolejnego kota. Odpowiedziałam, że nie, bo wciąż nie przeżyłam żałoby po moim „Pluszaku”. Wtedy bardzo trafnie mi odpowiedziała: „Nigdy do końca nie przeżyjesz tej żałoby, to po prostu niemożliwe”. Miała rację. Postanowiłam więc uratować zwierzaka, który tego potrzebował. Celowo wybrałam zupełnie innego kota: dorosłą kotkę o jasnym umaszczeniu, podczas gdy mój „Pluszak” był czarnym kocurkiem, którego miałam od maleńkości. Nie chciałam za wszelką cenę ryzykować, że będę próbowała odnaleźć w nowym kocie jego.
To inny towarzysz, inna relacja – trzeba bardzo pilnować, żeby ich do siebie nie porównywać.
Dziś robię wszystko, żeby ta kicia też była jak najszczęśliwsza, a mój „Pluszak” jest i zawsze będzie w moich myślach.
Dzień dobry Rowneen,
Bardzo współczuję Pani/Panu i doskonale rozumiem ten smutek. Mój Maine Coon, Cysko, odszedł 12 lutego z powodu niewydolności nerek i choć minęły już prawie dwa miesiące, mój żal jest wciąż tak samo ogromny. Nie ma dnia, żebym nie płakała i tak jak Pani/Panu, mi również wydaje się, że to nie ma końca. Wiem jednak, że ten ból w końcu zelżeje, co nie znaczy, że zapomnimy o którejkolwiek z chwil spędzonych z nimi i o całym szczęściu, jakie nam dały.
Życzę Pani/Panu dużo siły
Marie
15 komentarzy na temat 15