Kołnierz po sterylizacji
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Moja kicia Neige miała operację wczoraj, w środę 6 lutego. Musi nosić kołnierz przez 12 dni. Jutro idę znowu do weterynarza sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Ma założony opatrunek i nic poza tym. Wczoraj wieczorem schowała się pod łóżkiem; dawałam jej chrupki, ale nie chciała jeść. Weterynarz prosił, żeby piła, ale też nie miała ochoty, więc w końcu odpuściłam. Często spotykane problemy z równowagą – kiedy kot zachowuje się, jakby dopiero co się wybudził – wynikają z tego, że wąsy dotykają kołnierza. Kocie wibrysy (których pod żadnym pozorem nie wolno obcinać!) odpowiadają za ich zmysł równowagi i orientację, więc to normalne, że teraz czuje się nieswojo.
Mam nadzieję, że mój post okaże się pomocny.
Przepraszam za błędy 🙄
Cześć wszystkim, przepraszam
Nie ma za co! Bardzo się cieszę, że wszystko już wróciło do normy. Ten stres musiał odebrać mu apetyt... i całą resztę (to w końcu sporo wrażeń jak na takiego małego futrzaka).
Wasza historia z bandażem przypomina mi moją kicię, kiedy paradowała w swoim tiulowym kubraczku, jakieś 3 cm nad ziemią, niczym zwykła jaszczurka (choć było mi jej strasznie szkoda, to nie mogłam powstrzymać śmiechu, gdy zobaczyłam ją tak po raz pierwszy).
Dzień dobry i dziękuję za odpowiedź.
Właściwie to w niedzielę była tragedia, tak jak pisałam, a w poniedziałek wszystko wróciło do normy: jedzenie, picie i kuweta. Nic z tego nie rozumiem. Z drugiej strony, to prawda, że kołnierz bardzo przeszkadza kotu – o ile wskakiwanie na stół i tym podobne jeszcze jakoś idzie, to ze schodzeniem nie zawsze jest tak łatwo.
No cóż, mam nadzieję, że najgorsze już za nami: jeszcze tylko tydzień musimy wytrzymać.
Też myślałam o bandażu, tak jak Pan/Pani, ale jej siostra, która miała operację dzień wcześniej, też dobierała się do opatrunku. Założyliśmy jej więc bandaż, ale była kompletnie sparaliżowana, syczała na nas i nie mogła nawet wstać – po prostu horror. W końcu go zdjęliśmy, a ona sama zerwała sobie opatrunek; teraz trochę liże ranę, ale to wszystko.
Jeszcze raz dziękuję za odpowiedź.
Dzień dobry,
Przede wszystkim zadzwoń do weterynarza, żeby skonsultować z nim sytuację.
Możliwe, że to przez kołnierz (trzeba dać mu trochę czasu, żeby się przyzwyczaił... chociaż one nigdy tak do końca się do tego nie przyzwyczajają), ale taki brak apetytu może być też objawem czegoś innego.
Jeśli chodzi o nasze doświadczenia z kołnierzami: u naszej Miss po operacji kołnierz zupełnie się nie sprawdził (myślę, że przy niej i jej bracie nie przetrwałby nawet 24 godzin). Skończyło się na bandażowaniu typu „na baleron” (bo nasz wet nie używał rozpuszczalnych szwów), które trzeba było poprawiać dwa razy w ciągu tygodnia. W końcu weszliśmy na wyższy poziom wtajemniczenia i zrobiliśmy „body” z dociętego rękawa opatrunkowego. To body i tak w końcu wyzionęło ducha razem z bandażem na dobę przed zdjęciem szwów -_-' (zostawiliśmy tylko ten mały, podstawowy opatrunek i trzymaliśmy kciuki... uff, na szczęście go nie ruszyła).
Okej, dzięki za wasze odpowiedzi, u mnie Happy miała kołnierz ^^.. Bo inaczej zdjęłaby sobie opatrunek.. :/
Keïra miała kołnierz przez około tydzień, bawiła się szwami --'
Ale potem miała to już totalnie gdzieś!
- Ciągły lęk przez wychodzenie mojej kotki na zewnątrz
- Moje pozytywne doświadczenie z panem Olivierem BOIDINEM