Duke był szczęśliwym i kochanym psem, który towarzyszył swojej rodzinie w każdej podróży. Jego właściciel, będący wojskowym, często zmieniał miejsce zamieszkania, a Duke dzielnie mu towarzyszył – nawet podczas pobytu w Niemczech.
Gdy jednak misja w Europie dobiegła końca, cała rodzina wróciła do Stanów Zjednoczonych. Nikt nie spodziewał się, że po kilku miesiącach mężczyzna otrzyma rozkaz ponownego wyjazdu do Niemiec. Niestety, Duke nie spełniał formalnych wymagań, aby do nich dołączyć.
Z ciężkim sercem właściciele podjęli dramatyczną decyzję – oddali go do schroniska Lynchburg Humane Society, licząc, że to tylko tymczasowe rozwiązanie.
Mijają miesiące, właściciele nie wracają
Chociaż Duke był zaniepokojony nieobecnością swoich właścicieli, w schronisku zaprzyjaźnił się z personelem i zawsze był bardzo przyjazny. Opiekun psa pozostawał w stałym kontakcie ze schroniskiem. Jednak kolejne tygodnie mijały, a rodzina wciąż nie mogła go odebrać Duke'a.
Po dwóch miesiącach schronisko podjęło decyzję o wystawieniu Duke'a do adopcji. Pies nie mógł przeciez przebywac w schronisku na zawsze. Też należała mu się szansa!
Miesiące mijały, a Duke nie mógł znaleźć nowego domu. Jednocześnie, po drugiej stronie oceanu jego opiekun robił wszystko, co w jego mocy, aby wrócić do Stanów Zjednoczonych i wciąż był w kontakcie z "Lynchburg Humane Society".
Sześć miesięcy później – cudowna wiadomość!
W styczniu 2025 roku w końcu nadeszła długo wyczekiwana chwila – właściciele Duke’a mogli wrócić do USA. Bez chwili zwłoki, prosto z lotniska, ruszyli do schroniska, by odebrać swojego ukochanego psa.
Ich ponowne spotkanie było pełne emocji. Duke, który czekał na nich przez sześć długich miesięcy, w jednej chwili rzucił się im w ramiona, merdając ogonem i nie mogąc powstrzymać radości.
Pracownicy schroniska byli zachwyceni tym wzruszającym finałem. Choć rozłąka była trudna, właściciele Duke’a nigdy o nim nie zapomnieli – a jego lojalność i miłość przetrwały próbę czasu.