Mimo szybkiej reakcji i zaangażowania lokalnej radnej Kornelii Kostrzewy, zwierzęcia nie udało się uratować.
Śnieżynka odeszła, pozostawiając po sobie poruszającą historię, która dotknęła tysięcy osób.
Nagranie, które poruszyło Polskę
4 stycznia Kornelia Kostrzewa opublikowała w mediach społecznościowych film, na którym widać drobnego psa walczącego z mrozem i śnieżycą. Suczka, stojąc na drżących łapach, skomlała i kręciła się w kółko, wyraźnie skrajnie wyczerpana. Według relacji zwierzę od dwóch dni przebywało w tym samym miejscu, przy torach kolejowych.
Nagranie w krótkim czasie osiągnęło niemal 3 miliony wyświetleń i tysiące komentarzy. Widok cierpiącego psa wywołał falę emocji i pytań o to, dlaczego wcześniej nikt nie zareagował. Sama radna tłumaczyła w rozmowie z mediami, że w okolicy widok psów biegających luzem jest niestety czymś powszechnym i często nie wzbudza czujności przejeżdżających osób.
Walka o życie
Kornelia Kostrzewa nie wahała się ani chwili – zabrała wyziębioną suczkę do swojego domu, chroniąc ją przed śniegiem i mrozem. Zwierzę nie miało czipu, a jego właściciel pozostaje nieznany. Pierwsze godziny dawały ostrożną nadzieję.
Niestety, następnego dnia nadeszły tragiczne informacje. Organizm Śnieżynki nie wytrzymał skutków długotrwałego wychłodzenia i zaniedbania.
Ostatnie pożegnanie i ważne przesłanie
– Nasza Śnieżynka się poddała, zasnęła w cieple na zawsze – poinformowała Kornelia Kostrzewa, dziękując jednocześnie wszystkim osobom, które wsparły zbiórkę na leczenie psa. Jak zapowiedziała, zebrane środki zostaną przeznaczone na pomoc innym zwierzętom i stworzenie miejsca, w którym kolejne psy będą mogły otrzymać ratunek.
7 stycznia Śnieżynka została pożegnana w krematorium dla zwierząt. – Twój cierpiący płacz jest krzykiem innych niechcianych, cierpiących zwierząt. Nawet ci, którzy Cię nie poznali, pokazali, jak bardzo jesteś ważna – napisała radna.
Historia Śnieżynki stała się bolesnym przypomnieniem, jak dramatyczne skutki może mieć obojętność i jak wiele zależy od jednej, szybkiej reakcji.