W upalny dzień w Kobylnicy przechodzień zauważył, że w jednym z samochodów na parkingu przed Biedronką został zamknięty pies.
Rozgrzana pułapka
- Przed Biedronką w Kobylnicy zaparkowany był samochód na bytowskich blachach. W środku, w zostawionym na słońcu samochodzie, siedział pies. Ciężko oddychał, ziajał – o całym zdarzeniu opowiedział portalowi GP24.pl
Dzięki interwencji przechodnia udało się uratować psu życie.
Początkowo mężczyzna nie wiedział, co robić. Nie chciał wybijać szyby w samochodzie, więc zwrócił się do ochrony sklepu z prośbą o pomoc.
- Ochroniarz nie przejął się sytuacją i odpowiedział, że to już nie jego teren.
Mężczyzna, nie poddając się, zadzwonił więc na policję. Funkcjonariusze zezwolili mu wybić szybę w samochodzie.
- W międzyczasie ochroniarz chyba nadał komunikat przez radio w markecie, bo zjawiła się właścicielka psa. Okazało się, że na zakupy przyjechała z dziećmi, a okna nie uchyli szerzej, bo jej samochód ukradną.
Niewiele czasu na ratunek
Psy nie pocą się w takim stopniu jak ludzie. Regulują więc temperaturę swojego ciała poprzez dyszenie, próbując stracić ciepło przez błony śluzowe pyszczka i nosa. Dyszenie jednak powoduje dużą utratę wody. Następuje ograniczenie przepływu krwi do wszystkich narządów.
Gdy temperatura psa osiągnie 44°C pojawia się niewydolność nerek, krwawienie wewnętrzne, a do mózgu nie jest dostarczany tlen. Zatem nawet jeśli na zewnątrz jest 22°C, to wewnątrz samochodu temperatura może wzrosnąć do 47°C w ciągu zaledwie godziny!
Kiedy zauważymy, że w samochodzie jest zamknięte małe dziecko albo zwierzę, musimy natychmiast interweniować. Należy zadzwonić na numer alarmowy 112. Dyspozytor wyśle wtedy na miejsce policję, która podejmie akcję ratunkową.
Jednocześnie przypominamy, że w Polsce znęcanie się nad zwierzętami grozi karą grzywny oraz ograniczenia lub pozbawienia wolności do lat 3.

Źródło: GP24