Jego była właścicielka, pełniąca funkcję sołtysa, przyznała się do zaniedbań, przeprosiła i zapowiedziała rezygnację ze stanowiska.
Koszmar psa
Inspektorzy OTOZ Animals, działając w asyście policji, odebrali psa z posesji, na której panowały skrajnie złe warunki. Mrozik przebywał na pogorzelisku, uwiązany ciężkim łańcuchem. Najbardziej wstrząsające było to, że metalowa obroża wrosła mu w skórę, powodując rozległą, gnijącą ranę.
– Widzieliśmy skulonego, zmarzniętego i skrajnie głodnego psa. Łańcuch był splątany w jedną wielką kulę lodu, która ciągnęła go za ogromną ranę z wrośniętym metalem – relacjonowała Joanna Jasińska, inspektorka OTOZ Animals, pod której opiekę trafił Mrozik po operacji w Barczewie.

Właścicielka psa pełni funkcję sołtysa
Jak się okazało, właścicielką psa była sołtys wsi Hejdyk, Agnieszka Krzynowek. Kobieta zaprzecza, jakoby zwierzę było przez lata celowo zaniedbywane. Tłumaczyła, że nie zauważyła wrastającej obroży, ponieważ przyjeżdżała karmić psa po zmroku. Utrzymywała również, że Mrozik bywał spuszczany z łańcucha.
– Gdybym to widziała, zabrałabym psa do weterynarza. Mogę tylko przeprosić za swoje zaniedbanie i jestem gotowa ponieść konsekwencje – powiedziała była już właścicielka psa.
Sprawa wywołała poruszenie w lokalnej społeczności. Radny gminny Dariusz Kaczkowski wystąpił z apelem do burmistrza Pisza o rezygnację sołtys z pełnionej funkcji. Agnieszka Krzynowek zadeklarowała, że złoży rezygnację.
Tymczasem Mrozik pozostaje pod stałą opieką OTOZ Animals. Po operacji jego stan stopniowo się poprawia, a inspektorzy podkreślają, że pies po raz pierwszy od dawna ma szansę na życie bez bólu i strachu.