Silne mrozy wciąż stanowią śmiertelne zagrożenie dla zwierząt pozostających na zewnątrz, a historia tego psa jest tego najlepszym przykładem.
Gdyby nie ofiarna i szybka pomoc strażaków, ten pies mógłby zamarznąć na śmierć.
Pies przymarznięty do ogrodzenia
W niedzielę, 1 lutego, w miejscowości Jamielnik (warmińsko – mazurskie) doszło do dramatycznego zdarzenia – pies przymarzł do ogrodzenia jednej z posesji. Na szczęście w porę zareagowali strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej, którzy ruszyli mu na pomoc.
Po przybyciu na miejsce okazało się, że sąsiadom udało się już bezpiecznie oderwać przymarzniętą sierść od metalowych elementów płotu. Ratownicy musieli działać niezwykle ostrożnie, by nie spowodować dodatkowych obrażeń u zwierzęcia. Miejsce przymarznięcia stopniowo ogrzewano, by móc oderwać psa od metalowego ogrodzenia.
Strażacy, po przybyciu na miejsce, zapewnili psu ciepło i opiekę. Na miejscu obecny był także weterynarz, który ocenił stan czworonoga i udzielił mu niezbędnej pomocy.
Podczas całej akcji termometr pokazywał aż minus 16 stopni Celsjusza. Jak podkreślają strażacy z OSP Jamielnik, takie warunki mogą być śmiertelnie niebezpieczne dla zwierząt pozostawionych bez odpowiedniego schronienia. Mróz, brak wody i ochłonięcia prowadzą do szybkiego wychłodzenia organizmu, a nawet śmierci.
Strażacy apelują do mieszkańców, by nie zostawiali swoich czworonogów bez opieki w czasie mrozów. Wystarczy niewiele: ocieplona buda, sucha ściółka,częsta wymiana miski z wodą, tak by nie zdązyła zamarznąć i miejsce osłonięte od wiatru, by uratować życie ukochanego psa.
Warto też pamiętać, że w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia zwierzęcia należy jak najszybciej informować odpowiednie służby. Czasem jedna decyzja może zdecydować o życiu. Tak jak w przypadku tego psa z Jamielnika, któremu sąsiedzi i strażacy dali drugą szansę.