– To brzmiało jak drapanie w ścianie – relacjonowała później w rozmowie z The Dodo.
Początkowo odgłos był cichy i trudny do zlokalizowania. Chwilę później rozległo się jednak wyraźne, głuche „plum”. Coś spadło wprost do przewodu kominowego i zakończyło swoją podróż w piecu na drewno – na szczęście wygaszonym.
Nieoczekiwany gość
Sunia Billie natychmiast podbiegła do pieca i wpatrywała się w szybę. Jakby wiedziała, że w środku znalazł się ktoś nieproszony.
Gdy jej opiekunka zajrzała do środka, przecierała oczy ze zdumienia. W piecu siedziała zdezorientowana wiewiórka. Najprawdopodobniej zwierzę spacerowało po dachu i wpadło do komina, nie przewidując, dokąd zaprowadzi je ta droga.
Szybka akcja ratunkowa
Obawiając się, że może niechcący zranić wiewiórkę, kobieta postanowiła poczekać na właściciela domu. Gdy wrócił, przygotowano drogę ucieczki.
Po otwarciu drzwiczek pieca wiewiórka błyskawicznie wiedziała, co robić. Wystarczył moment – poczuła świeże powietrze i jednym susem wydostała się na zewnątrz.
Cała historia zakończyła się szczęśliwie. Jedynie Billie wydawała się nieco zawiedziona. Następnym razem, gdy wróciły do domu, suczka od razu pobiegła sprawdzić piec. Jednak tym razem nie było już tam tajemniczego gościa.