W ten ponury dzień na początku lutego 2026 roku mróz był przenikliwy. Kobieta samotnie biegała w pobliżu Möttlingen, w szwabskim powiecie Donau-Ries, w Niemczech. Na horyzoncie nie było widać nikogo. Ale nagle na opustoszałej drodze nie była już sama.
Kątem oka joggerka dostrzega ruch. W odległości około 30-40 metrów duże zwierzę przecina jej drogę. Myśląc, że to bezpański pies, wyciąga smartfona. Chce tylko szybko zrobić zdjęcie, ale wtedy ogarnia ją paniczny strach!
To nie pies!
Kiedy patrzy na zwierzę dokładniej przez ekran, krew w żyłach joggerki zamarza. Bo to nie pies, który czeka na swojego opiekuna!
W momencie, gdy dociera do niej brutalna rzeczywistość, ogarnia ją panika. Wydaje przeszywający krzyk. Czworonóg reaguje natychmiast, zawraca i znika jak duch w gęstym lesie.
To był wilk
Pozostaje tylko drżąca kobieta, zdjęcie zrobione telefonem i szok na całe życie. Krótko potem Państwowy Urząd ds. Środowiska (LfU), po zbadaniu zdjęcia, dostarcza niezbitych dowodów: joggerka rzeczywiście stanęła twarzą w twarz z prawdziwym wilkiem.
Następnie inne zdjęcia zwierzęcia z regionu zostały nawet przekazane do właściwego urzędu powiatowego.
To, że wilki wędrują po Bawarii w Niemczech, samo w sobie nie jest niczym nowym. Od połowy lutego dowody gromadzą się zwłaszcza w Ostallgäu, a także w powiatach Freyung-Grafenau i Erlangen-Höchstadt. Jednak to, że joggerka staje niemal oko w oko z takim zwierzęciem, jest absolutnym wyjątkiem.
W poszukiwaniu własnego terytorium
LfU ma jasne wyjaśnienie pojawienia się zwierzęcia: najczęściej są to młode samce, które opuściły swoje stado. W poszukiwaniu nowego terytorium pokonują ogromne odległości, od 50 do 70 kilometrów dziennie.
Jednakże nie ma bezpośredniego zagrożenia związanego z trwale osiedlonymi watahmi w regionie.