Australijczyk postanowił wydać 40 000 dolarów na krioprezerwację swojego psa, jak podaje portal People.
Dale Pearce przygarnął Neren, suczkę rasy kelpie australijski, gdy miała dwa lata. Niestety, w 2017 roku mężczyzna z żalem dowiedział się, że jego pupilka cierpi na raka w stadium terminalnym.
Był to prawdziwy szok dla opiekuna Neren, który spodziewał się spędzić z nią jeszcze wiele pięknych lat.
Zamrożony w temperaturze -321 stopni Celsjusza
W obliczu tej wiadomości deweloper gier wideo z Melbourne (Australia) zaczął szukać sposobu na przedłużenie czasu, jaki pozostał mu z Neren.
W ten sposób natrafił na instytut specjalizujący się w krioprezerwacji ludzi i zwierząt domowych.
Firma ta zamraża niedawno zmarłe ciało w temperaturze -321 stopni Celsjusza z nadzieją, że pewnego dnia będzie można je ożywić — a nawet wyleczyć z chorób.
Mimo że koszt tej procedury jest wysoki, Dale uważa, że wydatek ten jest tego wart, jeśli ma szansę pewnego dnia odzyskać swoją suczkę, która, jak twierdzi, towarzyszyła mu w kawiarniach i przytulała się do niego przed telewizorem.