Autorem e-maila był Glenn, który od kilku lat dokarmiał kolonię kotów na terenie swojego miejsca pracy. Wiedział, że nie może ich zostawić – zwłaszcza teraz.
Potrzebna pomoc dla kociej rodziny
Firma Glenna miała wkrótce się przeprowadzić, a los zwierząt stanął pod znakiem zapytania. Sytuacja była jeszcze bardziej nagląca, ponieważ jedna z kotek niedawno urodziła młode. Problem w tym, że nikt nie wiedział, gdzie je ukryła.
Po przyjeździe na miejsce ratownicy natychmiast rozpoczęli poszukiwania. Gdy w końcu zauważyli kotkę, postanowili ją śledzić. Zwierzak poprowadził ich w nietypowe miejsce – najpierw wskoczył na drzewo, potem na dach, by po chwili zniknąć za pękniętą dachówką.
Przełomowy moment
To właśnie tam znajdowała się kryjówka. Ratownicy nie tracili czasu – szybko zorganizowali sprzęt, który pozwolił im dostać się na dach hangaru.
Dzięki wspólnej pracy udało się dotrzeć do ukrytych maluchów. Z trudno dostępnego miejsca wydobyto pięć kociąt.
Na szczęście akcja zakończyła się sukcesem. Kotka i jej młode zostały bezpiecznie zdjęte z dachu i przeniesione w ciepłe, spokojne miejsce. W hangarze wykonano pamiątkowe zdjęcia – każdy z ratowników trzymał w ramionach jednego uratowanego kociaka.
Teraz cała rodzina czeka na dom tymczasowy i szansę na nowe życie.