Choć rasowe psy również trafiają do schronisk, to nie da się ukryć, że mają nieco łatwiej niż te „wielorasowe” psiaki. Baron, kiedy był mały, wyglądał „prawie” jak labrador. To „prawie” zrobiło sporą różnice w jego późniejszym życiu.
Odebrany przez Fundację Kundelek Baron mieszkał w bardzo złych warunkach. Choć jego właściciele mieszkali w zadbanym domu, pies miał do dyspozycji rozlatującą się budę otoczoną siatką, która była niebezpieczna i o którą mógł się pokaleczyć.
Braki edukacyjne wynikające z izolacji
Zamknięty przez prawie całe swoje życie na małej przestrzeni piesek nie zdążył się zsocjalizować. Nie nauczył się tego, że otaczający go świat wydaje dźwięki, przerazić potrafi go więc nawet odgłos upadającej szczotki.
Pies, tak jak każde żywe stworzenie też potrzebuje tego, by móc poznawać świat, mieć kontakt z różnymi bodźcami i na tej bazie budować swoja pewność siebie. Niestety nie było mu to dane.
Choć jego byli właściciele obiecali mu dom, to tak naprawdę dali mu schronisko. Czy Barona zdąży zostać uratowany zanim straci nadzieję?
Odebrany przez Fundację Kundelek pies przechodzi właśnie metamorfozę. Został odpchlony, przebadany, zostanie zaczipowany i wykastrowany.
Najbardziej jednak potrzebuje nowego domu, w którym opiekun będzie miał na tyle dużo cierpliwości, by naprawić zaniedbania wyrządzone przez jego poprzedni dom, dla którego to, że Baron był „prawie” labradorem, to było jednak zbyt mało.