Lindsay B. i jej rodzina, przyzwyczajeni do ratowania zwierząt, natychmiast zgodzili się przyjąć Edwarda jako "dom tymczasowy dla zwierząt u kresu życia" (opiekę paliatywną). Wciąż odczuwając ból po niedawnej stracie własnego psa, chcieli zapewnić temu staremu, schorowanemu pupilowi najpiękniejsze ostatnie miesiące życia.
Aby ulżyć mu w cierpieniu, rodzina wdrożyła kompleksowy plan leczenia: suplementy diety, sesje laserowe i akupunkturę. Dzieci sporządziły nawet listę życzeń, które chciały zrealizować z Edwardem przed jego odejściem. Jednak pośród wszystkich tych starań, to właśnie mobilna lodziarnia przypieczętowała los Edwarda.
Magiczny rytuał z lodziarnią
Pewnego dnia słynna mobilna lodziarnia Mister Softee zaczęła kursować po okolicy. Rodzina postanowiła wówczas zaoferować Edwardowi "lody dla psa" (specjalnie dostosowaną porcję lodów). Była to miłość od pierwszego wejrzenia.
Edward szybko zapamiętał melodyjkę ciężarówki. „Gdy tylko słyszy tę piosenkę, dokładnie wie, co to oznacza” – opowiada Lindsay w rozmowie z The Dodo. „Staje się tak podekscytowany, że truchta najszybciej, jak potrafi, w stronę chodnika, aby czekać na swoje lody… Dziś kierowca ma już przygotowaną porcję dla Edwarda w okienku dwa razy w tygodniu.”
Sekret wiecznej młodości
Wbrew wszelkim oczekiwaniom, te cotygodniowe spotkania zadziałały jak prawdziwy eliksir młodości. Prognoza sześciu miesięcy życia jest dziś odległym wspomnieniem: Edward żyje już ponad dwa lata! Chociaż jego kondycja fizyczna naturalnie zwalnia, jego duch nigdy nie był tak młody.
Ten spacer do ciężarówki to moment, w którym Edward wykazuje najwięcej energii i idzie najdłużej bez przerwy. „Wygląda na to, że sekretem odwrócenia starzenia są lody” – żartuje jego opiekunka. W obliczu tego cudu, rodzina oficjalnie adoptowała Edwarda rok po jego przybyciu. Nie wiedzą, ile czasu mu jeszcze zostało, ale jedno jest pewne: jego brzuszek zawsze będzie pełen szczęścia i waniliowych lodów.