Południowy szczyt w kawiarni właśnie dobiegał końca, gdy pracowników zaniepokoił niezwykle nietypowy dźwięk. Mimo szumu lodówek i brzęku naczyń, w tle nieustannie rozbrzmiewał cichy, ledwo słyszalny płacz. Właściciele szybko zlokalizowali źródło dźwięku – dobiegał bezpośrednio z wnętrza kuchennej ściany.
Wyścig z czasem
Gdy zbliżyli ucho do ściany, nie było już wątpliwości – wewnątrz uwięziony był kot.
Aby się do niego dostać, postanowili wybić w ścianie otwór. Pokryty gipsowym pyłem kociak był odwodniony i chory, dlatego natychmiast potrzebował pomocy.
„Wiedzieliśmy, że liczy się każda minuta. Był taki malutki i bezbronny, a jego oczy wręcz błagały o pomoc” – wspomina jeden z wybawicieli, wciąż poruszony tym zdarzeniem.
Ocalony maluch natychmiast otrzymał pierwszą pomoc: został nawodniony, oczyszczono mu drogi oddechowe i podano leki, aby ustabilizować jego stan.
Dzięki wzorowej reakcji właścicieli kawiarni, którzy przedłożyli życie żywej istoty nad stan swoich ścian, kociak wraca już do zdrowia.