Pod koniec kwietnia służby ochrony zwierząt otrzymały zgłoszenie o porzuconej w sadzie psiej rodzinie. Po przybyciu na miejsce ratownicy znaleźli między drzewami kilka starych koszy na pranie. W ich wnętrzu ukryta była suczka oraz gromadka szczeniąt.
Suczka i dziesięć maluchów zostały pozostawione na pastwę losu, bez żadnego schronienia przed złą pogodą i z bardzo ograniczonym dostępem do pożywienia. Sytuacja była niezwykle dramatyczna.
Poświęcenie wzorowej matki
Podczas dokładniejszych oględzin psiej rodziny pracownicy schroniska odkryli coś jeszcze bardziej poruszającego. Z dziesięciu szczeniąt tylko sześć było biologicznymi dziećmi suczki. Pozostała czwórka pochodziła z zupełnie innego miotu, jednak dzielna mama postanowiła się nimi zaopiekować i karmić je własnym mlekiem.
„Mimo niewyobrażalnie trudnych warunków ta oddana mama zrobiła wszystko, co w jej mocy, by chronić i wykarmić nie tylko swoje własne dzieci, ale także maluchy z innego miotu” – napisała na Facebooku organizacja Pawsitively Saved Rescue.
Lepsze jutro w domu tymczasowym
Po tymczasowym pobycie w miejskim schronisku, na początku czerwca cała gromadka trafiła pod skrzydła fundacji Pawsitively Saved Rescue. Suczka, której nadano imię Kelly, nieustannie zachwyca wolontariuszy swoją łagodnością i silnym instynktem macierzyńskim.
Obecnie jej biologiczne szczenięta mają 8 tygodni, natomiast czwórka adoptowanych maluchów ma już prawie 3 miesiące. Najmniejszy z całej grupy, piesek o imieniu Sam, zmaga się z szmerami w sercu czwartego stopnia. Na szczęście weterynarz patrzy w przyszłość z optymizmem i uważa, że maluch całkowicie wyrośnie z tej dolegliwości. Cała rodzina przebywa obecnie w troskliwym domu tymczasowym i już niedługo będzie gotowa do adopcji, by rozpocząć nowe, szczęśliwe życie.