Rudy kot

Rudy kot - zdjęcie ilustracyjne

© Vladimir Arndt / Shutterstock

Schronisko ratuje kota moknącego na deszczu. Decyzja właściciela jest zupełnie niezrozumiała

Przez Anaïs Drux

To niezwykle smutna sytuacja dla tego biednego zwierzaka.

Ta 15-letnia ruda kotka powinna spędzać jesień życia w spokoju, ucinając sobie drzemki na ciepłej kanapie. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. 

Choć kotka ma właściciela, została pozostawiona sama sobie na ulicy. Mężczyzna najwyraźniej się nią nie interesuje, a sąsiedzi już od kilku miesięcy niepokoją się o jej los. 

Kotka jest głucha i szuka jedynie spokoju, dlatego regularnie chowa się pod samochodami. Od minionego lata mieszkańcy zauważyli, że ma problem nawet ze znalezieniem wody i wyraźnie liczy na to, że przechodnie ją nakarmią. 

Po wielu zgłoszeniach i trzymiesięcznym śledztwie, które potwierdziło, że właściciel często wyjeżdża i zostawia zwierzę bez opieki, lokalne stowarzyszenie postanowiło interweniować. Decyzja zapadła, gdy jeden z sąsiadów schronił kotkę przed ulewą. 

Wreszcie mogła odpocząć... niestety tylko przez kilka dni

Kotka trafiła do weterynarza. Dzięki tatuażowi udało się ją zidentyfikować, jednak dane w krajowej bazie były nieaktualne. Stowarzyszenie rozpoczęło więc procedurę zgłoszenia znalezionego zwierzęcia. Właściciel miał 8 dni na zgłoszenie się po odbiór pupila. Po tym terminie zwierzę uznaje się za porzucone i może ono zostać przekazane do adopcji. Licząc na dotychczasowe zaniedbania ze strony właściciela, wolontariusze nie spodziewali się tego, co wydarzy się później. Zrobili wszystko, by się z nim skontaktować: odwiedzili wskazany adres, szukali go po nazwisku w mediach społecznościowych, wysłali list... Nikt jednak nie odpowiadał. 

Przez 7 dni kotka cieszyła się domowym ciepłem i mnóstwem czułości. Jednak gdy jej życie w końcu stało się bezpieczne i spokojne, właściciel nagle się odezwał i zażądał czegoś zupełnie nieoczekiwanego: chciał odzyskać swojego kota. 

Zaniepokojeni wolontariusze zaczęli dopytywać o warunki bytowe zwierzęcia, próbując zrozumieć, dlaczego kotka jest stale pozostawiana na zewnątrz bez opieki. Wyjaśnienia mężczyzny wcale ich nie uspokoiły. Co więcej, właściciel szybko przeszedł do ofensywy i zagroził zgłoszeniem kradzieży na policję.

Po rozmowie na komisariacie stowarzyszenie zostało zmuszone do oddania kotki. Zwierzę znów musiało trafić na zimno, ponieważ jego właściciel upierał się, że kotka lubi takie życie.

Po 10 dniach prawdziwie sielskiego życia ta biedna ruda kotka ponownie wylądowała na deszczu. Wolontariusze, głęboko poruszeni losem zwierzęcia – który niestety dzieli wiele innych kotów – nie zamierzają jednak tak łatwo się poddać. 

Przetłumaczono z Wamiz FR
Więcej artykułów